Jak rodzą kobiety w Polsce?

Wczorajszy wieczór spędziłam w towarzystwie najnowszego raportu fundacji Rodzić po ludzku.

Od 2012 roku obowiązuje w Polsce Rozporządzenia Ministra Zdrowia znane jako Standardy opieki okołoporodowej. Standardy powstały, aby poprawić jakość opieki nad kobietą podczas fizjologicznej ciąży i porodu oraz opieki nad noworodkiem. Zapisano w nich m.in.:

  • możliwość wyboru miejsca rodzenia i osoby prowadzącej ciążę (lekarz lub położna),
  • zachęcanie ciężarnej do spisania planu porodu i do wyboru bliskiej osoby, która będzie towarzyszyć jej podczas porodu,
  • zachęcanie rodzącej do stosowania niefarmakologicznych metod łagodzenia bólu,
  • ograniczenie stosowania rutynowych procedur medycznych m.in. wkłucia do żyły obwodowej, ciągłego monitorowania tętna płodu, nacięcia krocza,
  • dwugodzinny nieprzerwany kontakt matki z dzieckiem skóra do skóry po porodzie,
  • zapewnienie warunków prawidłowej laktacji, np. poprzez instruktaż, wsparcie, niepodawanie noworodkom karmionym piersią do picia wody, roztworu glukozy oraz niedokarmianie ich sztucznym mlekiem początkowym, jeśli nie wynika to ze wskazań medycznych.

W raporcie fundacji Rodzić po ludzku zebrano aktualne dane ze wszystkich oddziałów i szpitali położniczych w Polce, aby sprawdzić czy i w jakim stopniu Standardy zostały wprowadzone w życie.

Wyniki nie są za ciekawe. Standardy nie są stosowane we wszystkich szpitalach, a jeśli są stosowane, to tylko niektóre. Poniżej wyniki raportu, które mnie zaciekawiły.

Podawanie kroplówki podczas porodu fizjologicznego

W wielu szpitalach (35%) podczas porodu fizjologicznego podaje się kobietom kroplówkę nawadniającą, podczas gdy można podać po prostu szklankę wody. Podczas porodu kobieta może pić wodę i inne klarowne płyny. (Niektórzy są zdania, że może również jeść 😉) Kroplówka ogranicza mobilność kobiety i wiąże się z potrzebą wykonania wcześniej innej procedury medycznej – wkłucia do żyły obwodowej. Wkłucie do żyły obwodowej wykonuje się często rutynowo, a według Standardów, powinno ograniczać się do niektórych wskazań medycznych.

Metody łagodzenia bólu

Podczas porodu kobiety mogą skorzystać różnych metod z łagodzenia bólu. Według Standardów powinny być zachęcane do korzystania z tych niefarmakologicznych, ale powinny mieć także realny dostęp do znieczulenia farmakologicznego. Niefarmakologicznymi metodami są np. przyjęcie wygodnej pozycji, spacer, kąpiel, masaż, praca z oddechem. Takie metody pomagają kobiecie urodzić naturalnie, ale także, co ważne dla szpitala, są tanie lub nie kosztują nic. Polskie szpitale deklaruję dostępność tych środków, jednak w praktyce nie są one zbyt często wykorzystywane.

Ilość cesarskich cięcie

Z raportu wynika, że dziś w polskich szpitalach aż 43% porodów kończy się cesarskim cięciem! Liczba ta od lat stale rośnie, a w raporcie została określona jako katastrofalna.  Z wielu względów poród siłami natury jest najlepszym rozwiązaniem ciąży i dla mamy i dla dziecka. Natomiast cesarskie cięcie jest wspaniałym wynalazkiem dla mam, które z różnych powodów nie mogą urodzić naturalnie i powinno ograniczać się do ściśle określonych wskazań medycznych. WHO szacuje, że w przeciętnym społeczeństwie liczba cięć cesarskich wynosi mniej więcej 10%. 43% bardzo różni się od 10%! Co jest nie tak w Polsce, że prawie połowa kobiet nie jest w stanie urodzić siłami natury!? Czyżby słowianki zatraciły swoją moc?

Dlaczego cesarskich cięć jest aż tak dużo? Nie ma tu na pewno jednej przyczyny. Bierze się pod uwagę to, że lekarze określają coraz więcej wskazań do przeprowadzenia cesarskiego cięcia, ale też to, że kobiety coraz częściej się go domagają. Poród w większości wypadków jest kontrolowany jest przez lekarza, przygotowanego do radzenie sobie głównie z patologią,  zamiast przez położną. Warunki w Polskich szpitalach są złe, kobiety boją się w nich rodzić, nie mają realnego dostępu do znieczulenia zewnątrzoponowego oraz rzadko proponowane są im niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu. Wiele Polskich szpitali wciąż nie ma sal jednoosobowych dających rodzącej intymne warunki.  W szpitalach w których dostępne jest znieczulenie zewnątrzoponowe jest mniejszy odsetek cesarskich cięć, podobnie jest w przypadku dostępu sal jednoosobowych. Na przebieg porodu ogromny wpływ mają dobre emocje, gdy kobieta czuje się bezpiecznie, rodzi w intymnych warunkach, ma świadomość tego, że może skorzystać ze znieczulenia, częściej rodzi siłami natury.

Zważywszy na wyniki najnowszych doniesień naukowych dotyczących wpływu cesarskiego cięcia na zdrowie kobiety i dziecka w długoletniej perspektywie ich życia, należy stwierdzić, że tak wysoki odsetek cesarskich cięć może zagrażać zdrowiu populacji i w przyszłości powodować ogromny wzrost kosztów opieki zdrowotnej. [1]

Kontakt skóra do skóry

Jednym z zaleceń Standardów opieki nad zdrowym noworodkiem jest nieprzerwany kontakt skóra do skóry po urodzeniu, czyli położenia gołego noworodka na odsłoniętej piersi matki i przykrycie go od góry pieluszką albo kocykiem i pozostawienie go tak na co najmniej 2 godziny. (Ah, zakręciła mi się w oku łza, bo przypomniałam sobie jak położyli mi na klatę małego ciepłego, śliskiego, wijącego się draba 😉 ) 87% szpitali deklaruje wdrożenie tego zalecenia w życie, jednak tylko w 48% szpitali trwa on 2 godziny i dłużej, a w 8% szpitali traw on tylko do 5 minut. Ten czas dwóch pierwszych godzin jest tylko dla mamy i dziecka, by się poznać, wytulić, spróbować przystawić do piersi; nie powinien być zakłócany mierzeniem, warzeniem ani ubieraniem, natomiast raport wykazał, że często właśnie tak się dzieje.

Medykalizacja porodu fizjologicznego

W Polskich szpitalach stosuje jest wiele rutyny i przestarzałych procedur. Podejście do porodu określane jest jako zmedykalizowane. A te krytykowane od wielu lat.

Takie podejście prowadzi do sytuacji, w której: 1. rodząca znajduje się w obcym środowisku, wśród nieznanych ludzi, poddana procedurom, których celu nie rozumie, a musi dostosować się do narzuconych norm. Jej indywidualne potrzeby, uwarunkowania rodzinne, kulturowe i sytuacja osobista nie są brane pod uwagę. 2.  Poród traktowany jest przez personel medyczny jako proces mechaniczny, mający na celu uwolnienie dziecka z ciała kobiety. Ignorowany jest fakt, że na jego przebieg wpływa stan emocjonalny rodzącej, jej poczucie własnej autonomii i niezależności. 3. Personel medyczny z góry zakłada niekompetencję kobiet i niemożność podejmowania przez nie decyzji o przebiegu porodu i kontakcie z dzieckiem. 4. Kontrolę nad porodem przejmuje lekarz lub położna. Oznacza to najczęściej dostosowanie tempa, czasu trwania i dynamiki porodu do określonych standardów i norm wypracowanych przez personel danego szpitala. 5. Kontrola nad porodem oznacza interwencje medyczne wykonywane w dużej mierze rutynowo. Chodzi przede wszystkim o: użycie oksytocyny dla wywołania lub przyspieszenia porodu, przebicie pęcherza owodniowego, nacięcie krocza, zastosowanie znieczuleń, cięcie cesarskie. 6.  Z powodu rutynowych działań medycznych dziecko ma ograniczony, niekiedy niemożliwy kontakt z matką. 7.  Środki farmakologiczne i zabiegi są stosowane w sposób rutynowy”. Przy takim podejściu podmiotowość kobiet staje się mocno ograniczona, rodząca ma niedużą możliwość decydowania o przebiegu fizjologicznego porodu i o tym, co się z nią dzieje. Kontrolę nad porodem przejmuje personel medyczny, szczególnie lekarze. [2]

Dlaczego w ogóle mnie to obchodzi?

Ponieważ im więcej porodów odbywa się w szpitalach i im bardziej zmedykalowane jest podejście do porodu fizjologicznego, tym więcej problemów z karmieniem piersią mają świeżo upieczone mamy. Niestety w szpitalach wciąż stosuje się wiele praktyk, które w niekorzystny sposób wpływają na start, podtrzymanie i stabilizację laktacji, chociażby skrócenie czasu pierwszego kontaktu skóra do skóry, rozdzielenie matek i niemowląt w pierwszych dobach po porodzie, dokarmianie i uspokajanie noworodków przez personel mlekiem modyfikowanym czy glukozą, obecność reklam oraz darmowych próbek mleka modyfikowanego,  brak odpowiedniej konsultacji laktacyjnej oraz wsparcia dla mam. Niestety żyjemy w świecie, w którym bardzo często jest tak, że kobiety nie widzą na co dzień dzieci karmionych piersią. Nie ma domów wielopokoleniowych, matki nie karmią w miejscach publicznych, a z filmów i mediów mamy obraz dziecka karmionego butlą. Kobieta dopiero w szpitalu po raz pierwszy styka się z głodnym małym ssakiem domagającym się co chwilę mleka. Kobieta, która rodzi w warunkach dających jej poczucie bezpieczeństwa, intymności, pozwalających na fizjologiczny i indywidualny przebieg porodu oraz otrzymująca wsparcie w karmieniu piersią będzie miała bardziej sprzyjające warunki i lepsze nastawienie do karmienia naturalnego.

A tu zaczyna się zdrowe żywienie dzieci…


Całość raportu można przeczytać tutaj:

Medykalizacja_porodu_w_Polsce_2017.pdf

Polecam zajrzeć też na stronę fundacji Rodzić po ludzku.

[1], [2] cytaty pochodzą z raportu.

Skąd się bierze mleko?

Mama nie ma mleka? Niemożliwe! ;)

Odpowiedź na to pytanie jest banalna, jednak często napotykam osoby, które nie mają zielonego pojęcia skąd tak właściwie bierze się w piersiach mleko. W świadomości społecznej funkcjonuje pogląd, że jedna matka „ma pokarm” a inna „nie ma pokarmu” lub „pokarm się jej skończył”. Pierwsza więc ma szczęście, druga ma go mniej. I nic nie może na to poradzić, bo mleko pojawia się i znika kiedy samo chce. A gdy mleko nagle znika lub jest go za mało, jedynym ratunkiem dla biednego wrzeszczącego z głodu dziecka jest przygotowanie mleka modyfikowanego.

Wystarczy jednak znajomość podstaw fizjologii laktacji, by wiedzieć, że mleko nie pojawia i znika w piersiach na zasadzie przypadku. Chociażby z tego względu, że w przyrodzie nie ma przypadków.

Od czego NIE zależy produkcja pokarmu:

  • od szczęścia,
  • od nieszczęścia,
  • od picia dużej ilości wody, mleka, kawy zbożowej, bawarki, ziół na laktację, piwa i innych cudownych napojów,
  • od specjalnej diety stosowanej przez matkę karmiącą,
  • od wielkości piersi,
  • od wielkości dziecka,
  • od tego czy karmiła matka i babcia.

Od czego zależy produkcja pokarmu?

  1. Od matki – matka chce karmić.
  2. Od dziecka – dziecko chce jeść i jest przystawiane do piersi na żądanie.
Mama nie ma mleka? Niemożliwe! ;)
Mama nie ma mleka? Niemożliwe! 😉

Po porodzie następuje wydzielanie się hormonów, które gwałtownie pobudzają laktację (proces wytwarzania pokarmu rozpoczyna się już w 16-22 tygodniu ciąży). Aby podtrzymać laktację pierś musi być regularnie i skutecznie opróżniana. I jest to jedyna tajemnica laktacji. I na tym właściwie można by zakończyć ten artykuł. Bo tak na prawdę wystarczy tylko mama, która chce karmić i dziecko, które chce ssać i jest prawidłowo przystawiane do piersi, by mleko popłynęło w ilości odpowiedniej dla potrzeb dziecka.

Laktacje może zaburzać:

  • Zła technika karmienia, brak odpowiedniego instruktażu położnej.
  • Ograniczenie czasu i częstości karmienia.
  • Ssanie smoczka – do czasu ustabilizowania się laktacji (pierwszych 6 tygodni) lepiej zrezygnować ze smoczka.
  • Dopajanie dziecka wodą, wodą z glukozą, herbatą, soczkiem – do 6 miesiąca tylko mleko mamy!.
  • Dokarmianie mlekiem modyfikowanym.
  • Stres matki – mama martwi się brakiem pokarmu, nie wierzy w swoje możliwości, nie ma wsparcia w karmieniu piersią wśród najbliższych.

Jedynie znikomy odsetek kobiet naprawdę nie jest w stanie wytworzyć dostatecznej ilości pokarmu.

Mamie, która chce karmić należy zapewnić wsparcie – miękką poduchę pod plecy i dobre słowo, by uwierzyła, że jest w stanie wykarmić swoje dziecko.

„Moje dziecko nie chce jeść”

"Moje dziecko nie chce jeść"

Jeśli miałabym polecić rodzicowi lub komukolwiek zainteresowanemu żywieniem małych dzieci w praktyce tylko jedną książkę, byłoby to właśnie “Moje dziecko nie chce jeść”.

Książkę napisał hiszpański pediatra i ojciec trójki dzieci Carlos Gonzales. Dzięki niej dowiesz się jak omijać szerokim łukiem żywieniowe mity powielane przez nadopiekuńcze babcie, ciocie i niedouczony personel służby zdrowia.

Autor książki wyjaśnia dlaczego dzieci nie chcą jeść i kiedy tak na prawdę należy się tym martwić oraz jak postępować, gdy dziecko odmawia jedzenia. Pisze konkretnie, czasem śmiesznie czasem dosadnie, przywołuje mnóstwo przypadków.

Bardzo ciekawe są fragmenty zaleceń żywieniowych dla niemowląt przytoczone z podręczników pediatrii początku wieku, czy porównania siatek centylowych z różnych lat i krajów. Pozwalają uświadomić sobie, jak bardzo zmienne są zalecenia ekspertów i jak dobrze w tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek i zaufać własnej i dziecka intuicji.

Myślę, że książka ta jest w stanie uspokoić rodziców każdego niejadka.

okładka hiszpańskiej wersji

Co to jest BLW?

Najbliższe wydarzenia (9)

Baby-led weaning w dosłownym tłumaczeniu z angielskiego oznacza odstawienie od piersi kierowane przez dziecko. Jest to metoda wprowadzania pokarmów stałych do diety niemowląt, lub raczej powolnego zastępowania mleka matki lub mleka modyfikowanego pokarmami stałymi, a – co najważniejsze -procesem tym steruje samo dziecko. Autorkami  metody są Gill Rapley i Tracey Murkett, których książka: Baby-led Weaning: Helping Your Baby To Love Good Food przetłumaczona została na polski jako Bobas lubi wybór: Twoje dziecko pokocha dobre jedzenie.

Zgodnie z aktualnym schematem żywienia niemowląt zaleca się wyłączne karmienie piersią przez pierwszych 6 miesięcy życia dziecka. Około 6 miesiąca konieczne jest stopniowe rozszerzanie diety niemowlęcia. O gotowości do przyjmowania pokarmów stałych świadczą takie cechy jak:

  • umiejętność siedzenia,
  • branie małych przedmiotów dwoma palcami i wkładanie ich do buzi,
  • umiejętność gryzienia,
  • zanik odruchowego wypluwania wszystkiego co dotknie języka,
  • dziecko zaczyna domagać się częściej ssania piersi bez widocznego powodu (choroba, ząbkowanie).

Od tego momentu zaczynamy rozszerzać dietę niemowląt karmionych mlekiem o pokarmy stałe.

BLW wkracza więc około 6 miesiąca życia, choć każe raczej zwrócić uwagę na gotowość dziecka niż na metrykę. Różni się od tradycyjnego modelu tym, że omija etap karmienia łyżeczką przez rodziców i podawania papek. Dzięki temu dziecko samo w pełni kieruje procesem przejścia z żywienia mlekiem na pokarmy stałe. Tak jak wcześniej samo karmiło się mlekiem mamy (samo ssało ile chciał i kiedy chciało), tak teraz jest w stanie samo decydować o tym co je, ile i kiedy. Początkowo je palcami, później stopniowo uczy się operować sztućcami, kubkiem itd. W ciągu kilku miesięcy uczy się do czego służy jedzenie i jak jeść samodzielnie by być sytym.

Na pierwsze posiłki polecane są miękkie, łatwe do uchwycenia warzywa, np. ugotowane i pokrojone w słupki marchewki czy różyczki brokuła, następnie stopniowo zwiększa się różnorodność potraw. Zasada jest taka, że rodzic proponuje dziecku wartościowe produkty, a dziecko od początku je samodzielnie. Autorki metody uważają że nie ma przeciwwskazań, aby nawet małe dzieci dostawały pokarmy z rodzinnego stołu (czyli to co je reszta rodziny). Zwracają uwagę jedynie na kilka produktów niebezpiecznych i nieodpowiednich dla małych dzieci, np. orzechy, małe owoce, szczególnie z pestkami, oliwki, dania zbyt mocno posolone i przyprawione czy fast-food.

Dziecko cały czas jest karmione piersią lub mlekiem modyfikowanym na żądanie. Początkowo do posiłków siada najedzone mlekiem, aby miało dobry nastrój do nauki jedzenia. Idea jest taka, że w miarę czasu dziecko coraz sprawniej spożywa pokarmy, je coraz więcej pokarmów stałych a pije coraz mniej mleka i w ten sposób samo odstawia się od piersi. Jedne dzieci w wieku 1,5 roku inne w wieku 4 lat. Gdy zrezygnuje całkowicie z ssania piersi, oznacza to, że nie potrzebuje więcej mleka mamy w sensie odżywczym i potrafi w inny sposób zaspokoić potrzebę bliskości (np. przez przytulanie, głaskanie).

witamina D w (słonecznej) pigułce

beach-1191091_960_720

Około 80% – 90% zapotrzebowania na tą witaminę pokrywa synteza skórna. Na ogół uważa się, że wystarczająca jest 20 minutowa ekspozycja na światło słoneczne rąk i twarzy w godzinach południowych każdego dnia. Pozostałą jej ilość czerpiemy z pożywienia. W codziennym żywieniu głównym źródłem są jaja, masło, mleko i sery. W większych ilościach występuje w rybach morskich oraz olejach rybnych (tran). Znajdziemy ją też w drożdżach i grzybach (więcej w leśnych niż w pieczarkach) oraz w produktach wzbogacanych (w Polsce to głównie margaryna). Warto dodać, że jest to witamina rozpuszczalna w tłuszczach oraz, że nie niszczy jej wysoka temperatura. Czynna forma witaminy D magazynowana jest głównie w wątrobie. Zapas witaminy D może wystarczyć nawet na kilkanaście tygodni.

beach-1191091_960_720

Funkcje witaminy D w organizmie:

  • niezbędna dla wzrostu i prawidłowego funkcjonowania układu kostnego,
  • reguluje metabolizm wapnia w organizmie,
  • według najnowszych badań uczestniczy w wielu procesach organizmu: stymuluje wydzielanie insuliny, wpływa na funkcjonowanie mięśnia sercowego, zapobiega stanom zapalnym, reguluje ciśnienie krwi. Chroni przed chorobami autoimmunologicznymi, reguluje wzrost komórek, ich różnicowanie (wpływ na choroby nowotworowe).

Niedobór witaminy D może powodować:

  • u niemowląt i dzieci – krzywicę,
  • u kobiet w ciąży i karmiących – odwapnienie, rozmiękczenie kości,
  • osoby starsze – osteoporoza, zniekształcenia, kruchość kośćca,
  • zmniejszenie wchłaniania wapnia z pożywienia,
  • coraz więcej mówi się o znaczeniu niedoborów witaminy D w rozwoju chorób poza szkieletowych (z którymi do tej pory była przede wszystkim wiązana) jak choroby  autoimmunologoczne (stwardnienie rozsiane, reumatoidalne zapalenie stawów, układowy toczeń rumieniowaty), choroby sercowo-naczyniowe, choroby nowotworowe czy depresje.

Kto jest najbardziej narażony na niedobory?

  • Osoby mało przebywające na słońcu np. pracujące w nocy lub młodzież woląca siedzieć przed komputerem zamiast kopać w piłkę na dworze.
  • Osoby starsze – również rzadziej przebywające na słońcu + z wiekiem zmniejsza się zdolność skóry do produkcji witaminy D.
  • Osoby mieszkające w rejonach o dużym zanieczyszczeniu powietrza, gdzie dociera mniej promieni słonecznych (czy nie dotyczy to nas wszystkich?)
  • Mieszkańcy >37° szerokości geograficznej (Polska) – jesienią i zimą dociera tu znacznie mniej promieni słonecznych.
  • Na zmniejszenie wchłaniana witaminy D mają wpływ również schorzenia przebiegające ze zmniejszeniem wchłaniana tłuszczów np. celiakia, mukowiscydoza, choroba Leśniowskiego-Crohna; przewlekłe choroby wątroby i nerek.
  • Osoby otyłe.

Zapotrzebowanie zależy m.in. od wieku oraz stanu fizjologicznego, jednak jak twierdzą eksperci: Niepokojąco wysoki odsetek niedoborów witaminy D stwierdza się w różnych grupach wiekowych. Według szacunków dotyczy ponad 50% populacji ludzi na świecie. Wynika to m.in. z tego, że coraz mniej czasu spędzamy na świeżym powietrzu, a jeśli już przebywamy na słońcu, to pod ochroną kremów z filtrem (które mogą zmniejsza syntezę skórną nawet o 90%!) a jeśli już i bez kremu to i tak przez zanieczyszczenia powietrza dociera do nas zbyt mało promieni słonecznych. Należy wziąć pod uwagę również to, że w krajach północnych (do których w tym kontekście zaliczamy również Polskę) intensywność promieniowania słonecznego jesienią i zimą jest niewystarczająca. Dlatego niejednokrotnie zaleca się stosowanie suplementacji.

Normy dziennego spożycia witaminy D obowiązujące w Polsce:

  • dzieci i osoby dorosłe, kobiety w ciąży i karmiące – 5 µg
  • osoby powyżej 51 r.ż – 10 µg,
  • osoby powyżej 66 r.ż 15 µg

Aby dostarczyć 5 µg witaminy D wraz z pożywieniem trzeba zjeść około:

  • 1/4 puszki śledzia w oleju (25 gram)/
  • 1/4 płata świeżego śledzia (25 gram)/
  • 2 łyżki wędzonej makreli (70 gram)/
  • 3 czubate łyżki tuńczyka z puszki w oleju (90 gram)/
  • mały kawałek smażonego karpia (100 gram)/
  • garść (70g) borowików/
  • dostarczenie 5 µg witaminy D z samym nabiałem jest bardzo trudne.

Pełne pokrycie zapotrzebowania samą dietą jest bardzo trudne. Nie uwzględniając w jadłospisie ryb (szczególnie morskich) trudno dostarczyć odpowiednie ilości tej witaminy wraz z pożywieniem. Pamiętać o tym muszą wegetarianie a zwłaszcza weganie, wykluczający ze swojego jadłospisu wszystkie dobre źródła witamin D. Tu szczególnie trzeba zwrócić uwagę na odpowiednią ekspozycję na słońce.

Zgodnie z zaleceniami polskich ekspertów zaleca się następujące spożycie lub suplementację witaminy D:

  • niemowlęta karmione piersią – 400 j.m.= 10 µg dziennie z suplementami (Niezależnie od tego, czy matka karmiąca przyjmuje preparaty zawierające tą witaminę. Pokarm matki jest źródłem witaminy D, lecz jest jej zbyt mało a jej ilość jest zależna od pory roku. Pokarm kobiecy zawiera 1,5-8 j.m. witaminy D w 100 ml. )
  • niemowlęta karmione sztucznie – 400 j.m.= 10 µg łącznie z diety (głównie mleka modyfikowanego) i preparatów farmaceutycznych.
  • dzieci od 1 do 18 r.ż. 400 j.m.= 10 µg – w żywności i/lub suplementami w okresie od października do marca, a także w miesiącach letnich, jeżeli nie jest zapewniona wystarczająca synteza skórna. Dzieci z nadmierną masą ciała – więcej.
  • dorośli – 800-1000 j.m.= 20-25 µg z żywności i/lub preparatów farmaceutycznych w okresie od października do marca, a także w miesiącach letnich, jeżeli nie jest zapewniona wystarczająca synteza skórna witaminy D.
  • osoby >65 r.ż – 800-1000 j.m.= 20-25 µg z suplementami przez cały rok.
  • kobiety w ciąży i karmiące – suplementację witaminą D w dawce 800 1000 j.m.=20-25 µg  należy prowadzić od II trymestru ciąży, o ile nie jest zapewniona właściwa podaż z diety i/lub synteza skórna
  • w ciężkich niedoborach stosuje się suplementację nawet 1000-7000 j.m./dobę ustalaną indywidualnie.

1 µg (mikrogram) = 40 j.m. witaminy D

Wszelkie suplementy diety należy przyjmować z głową. Małym dzieciom podaje się witaminę D głównie w ramach profilaktyki krzywicy. Dorośli sami muszą ocenić swoje ewentualne braki w tym temacie za pomocą badań laboratoryjnych określających poziom witaminy D w organizmie [1] lub po konsultacji z lekarzem. Zasadna może być suplementacja w miesiącach, gdy ilość syntezy skórnej jest mocno ograniczona, czyli od października do marca.

Na koniec warto wspomnieć również o możliwości przedawkowania witaminy D. Występuje bardzo rzadko, ale prowadzi do zatrucia. Spowodowane może być jedynie nadmierną suplementacją (dawka 10 000-50 000 j.m.), na pewno nie nadmiarem słońca 😉

Objawy przedawkowania:

  • złe samopoczucie, brak łaknienia, zmęczenie, ból głowy, brzucha,
  • zaburzenia rytmu serca,
  • u dzieci zaparcia,
  • u dorosłych biegunka.
  • zwiększone stężenia wapnia we krwi , a w moczu wapnia i fosforu. Wapń odkłada się w różnych narządach powodując nieodwracalne zmiany, w skrajnych przypadkach może prowadzić np. do kamicy nerkowej.
  • nadmierna ilość sprzyja powstawaniu wolnych rodników.

Nie bójmy się słońca! Przebywajmy jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu. Wyrzućmy w kąt kremy z filtrem przebywając na Polskim słońcu (do którego jesteśmy ewolucyjnie przystosowani)!


[1] Wskaźnikiem jest stężenie 25-hydroksywitaminy D w surowicy (25-OHD). Optymalny poziom u dzieci wynosi 20–60 ng/ml (50–150 mmol/l), a u osób dorosłych 30–80 ng/ml (75–200 mmol/l)

Na podstawie:

  • Dietetyka.Żywienie zdrowego i chorego człowieka, Helena Ciborowska, Anna Rudnicka, wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2014
  • Normy żywienia dla populacji polskiej – nowelizacja, red. prof. dr hab. med. Mirosław Jarosz, wyd. Instytut Żywności i Żywienia 2012
  • Żywienie dzieci zdrowych i chorych, red. Hanna Szajewska, Oficyna Wydawnicza Akademii Medycznej w Warszawie, Warszawa 2007
  • Witamina D w świetle badań ostatnich lat, Regina Olędzka, [w:] Bromatologia i chemia toksykologiczna XLVI, 2013, 2, str. 121 – 131

Żywienie dzieci w 1 roku życia. Oficjalne wytyczne

Rozkoszny bobas nie może doczekać się pierwszej marchewki ;)

Karmienie piersią

Obecnie zaleca się wyłączne karmienie piersią przez pierwszych 6 miesięcy życia dziecka.

Mleko matki jest jedynym naturalnym pokarmem dla nowo narodzonego dziecka. Mleko modyfikowane jest produktem pozwalającym w wyjątkowych sytuacjach go zastąpić i dostarczyć niezbędne składniki odżywcze w wystarczających ilościach. Należy wspomagać się nim jedynie w wyjątkowych sytuacjach.

Karmienie naturalne krótsze niż 6 miesięcy lub mieszane (mlekiem matki i mlekiem modyfikowanym) jest również wartościowe.

Udowodniono wiele korzyści płynących z karmienia piersią zarówno dla dziecka, jak i mamy.

Plusy dla dziecka:

  • Dziecko jest mniej narażone na infekcje (np.zapalenie ucha środkowego), rozwój otyłości i chorób cywilizacyjnych w późniejszym wieku oraz chorób cywilizacyjnych.
  • Karmienie piersią zmniejszenia ryzyko chorób alergicznych, autoimmunologicznych oraz nowotworowych.
  • Naukowcy udowodnili nawet lepszy rozwój funkcji poznawczych u dziec karmionych naturalnie niż sztucznie. A nawet wykazali wprost proporcjonalną zależność wysokości współczynnika IQ starszych dzieci od długości karmienia piersią! Wiązane to było z większą zawartością DHA w pokarmie kobiecym.
  • Karmienie piersią ułatwia maluchom trawienie pierwszych stałych pokarmów.

Plusy dla mamy:

  • Karmienie piersią zmniejsza ryzyko krwotoków poporodowych.
  • Znacząco zmniejsza ryzyko rozwoju raka piersi.
  • Jest wygodne i tanie. Mleko z piersi ma zawsze odpowiednią temperaturę i zawsze jest gotowe, poza tym nic nie kosztuje.

Wprowadzanie pokarmów stałych

Około 6 miesiąca rozszerzamy dietę dziecka o pokarmy stałe, choć mleko mamy cały czas stanowi dominujący pokarm. Dlaczego rozszerzamy dietę dziecka? Z kilku powodów:

  • Staje się ono dojrzałe do przyjmowania pokarmów stałych, nabywa zdolności siedzenie z podparciem, coraz bardziej kontroluje swoje ruchy.
  • Jego układ pokarmowy i immunologiczny działa coraz sprawniej.
  • Kurczą się zapasy żelaza zgromadzone w trakcie życia płodowego, a mleko mamy dostarcza go za mało w stosunku do rosnących potrzeb.

Oficjalne wytyczne ekspertów mówią, że pokarmy stałe należy wprowadzać dziecku nie wcześniej niż po ukończeniu 17 tygodnia życia i nie później niż w 26 tygodniu życia. Przy czym uznają, że możliwe jest wyłączne karmienie piersią do ukończenia przez dziecko 6 miesiąca życia.

Baby-led weaning mówi, że każde dziecko osiąga dojrzałość do rozszerzania diety w swoim czasie, moment muszą wyczuć sami rodzice. Tak jak niektóre dzieci zaczynają raczkować w 5 a niektóre w 9 miesiącu życia, tak we właściwym dla siebie momencie będą gotowe do jedzenia.

Rozkoszny bobas nie może doczekać się pierwszej marchewki ;)
Rozkoszny bobas nie może doczekać się swojej pierwszej marchewki 😉

Jak rodzic może zaobserwować gotowość dziecka do rozszerzania diety? Po następujących sygnałach:

  • Umiejętność siedzenia (też z podparciem).
  • Branie małych przedmiotów dwoma palcami i wkładanie ich do buzi.
  • Umiejętność gryzienia.
  • Zanik odruchowego wypluwania wszystkiego co dotknie języka.
  • Dziecko zaczyna domagać się częściej ssania piersi bez widocznego powodu (choroba, ząbkowanie).

Kilka uwag praktycznych:

  • Pamiętajmy, że do pierwszych pokarmów stałych dziecko siada z pełnym brzuszkiem mleka mamy i w dobrym humorze. Pokarmy stałe powinny być posiłkami dodatkowymi a nie zastępującymi mleko matki.
  • Zaczynamy od niewielkich ilości warzyw i owoców. Pierwsze posiłki powinny być jednoskładnikowe.
  • Podczas karmienie nie należy stosować przymusu, dziecko je ile chce.
  • To normalne, gdy po kilku tygodniach zaznajamiania dziecka z pokarmami stałymi dziecko nie ma ochoty na nic innego oprócz mleka mamy. Może akurat wychodzą mu zęby? Może ma zły dzień i zwiększoną potrzebę tulenia się do mamy? Nie ma sensu męczyć dziecka i siebie starając się podać dziecku ilość pokarmu zalecaną przez ekspertów w tabelkach.
  • Należy podawać dziecku pokarmy wartościowe, bogate w witaminy i składniki mineralne.
  • Nie podajemy dziecku produktów solonych i słodzonych, przetworzonych i konserwowanych. Nie podajemy również produktów ciężkostrawnych, np. smażonych z dużą ilością tłuszczu, jak kotletów w panierce, oraz fast-foodów, ale to chyba oczywiste.

Z czasem dziecko będzie coraz bardziej interesować się jedzeniem i zjadać coraz więcej. Proporcje między ilością mleka mamy a pokarmami stałymi będą się zmieniać. Urozmaicamy jadłospis dziecka zgodnie z zasadami zdrowego żywienia i naszymi zwyczajami kulinarnymi.

Jak długo karmić piersią?

Zaleca się kontynuację karmienia przynajmniej do 2 roku życia dziecka i dłużej jeśli matka i dziecko sobie tego życzą.

Górnej granicy wieku karmienia nikt nie wyznaczył, jest to zawsze kwestia indywidualna. Idealna sytuacja, gdy dziecko od piersi odstawi się samo – baby-led-weaning. To znak, że nie potrzebuje więcej mleka mamy w sensie odżywczym i potrafi w inny sposób zaspokoić potrzebę bliskości (np. przez przytulanie, głaskanie).

Mleko matki przez cały okres karmienia piersią jest pokarmem wartościowym.

Warto zadbać o prawidłowe żywienie dzieci już od momentu ich narodzin. Przyniesie to wiele korzyści w późniejszych latach.


Na podstawie:

Warto karmić piersią. I co dalej? Poradnik dla matek oraz wszystkich, którzy pragną im pomóc, Magdalena Nehring-Gugulska, Intertom, Warszawa 2004, s. 8.

Pediatria – co nowego?, red. Ewa Otto-Buczkowska, Cornetis, Wrocław 2011.

Breastfeeding and later cognitive and academic outcomes, Horwood L.J., Fergusson D.M., 1998.