Chlebek dyniowy z żurawiną i orzechami

chlebek dyniowy

Jesień to moja pora roku. Jesienią się urodziłam, lubię (słoneczną) jesienną pogodę, kolorowe liście i jesienne warzywa i owoce.

Dynia to warzywo na które czekam cały rok, jesienią zawsze mam przynajmniej 1 dynię domu. Ozdabia moją kuchenną komodę pięknym ciepłym kolorem, a gdy najdzie mnie ochota piekę ją w kawałkach razem z innymi warzywami lub robię puree i wykorzystuję do różnych potraw – zup, gulaszy, sosów, placków, budyniu, ciastek, ciast…

dynia jesienne warzywa i owoce

Dziś mam dla Was przepis na:

Słodki chlebek dyniowy z żurawiną i orzechami

Składniki:

  • 1 szklanka mąki pszennej,
  • 1/4 szklanka dowolnej innej mąki, np. pszennej razowej, orkiszowej lub gryczanej
  • przyprawy: 1 łyżeczka cynamonu, po 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej, sproszkowanego imbiru i kurkumy
  • 3/4 łyżeczki sody
  • szczypta soli
  • 1 szklanka puree z dyni
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki oleju
  • 2 duże jajka
  • 1/2 szklanki orzechów włoskich
  • 1/2 szklanki suszonych żurawin (mogą być też inne suszone owoce – daktyle, rodzynki, morele)

pieczona dynia

Wykonanie:

Rozgrzać piekarnik do 180 stopni, przygotować podłużną foremką – wysmarować tłuszczem i posypać bułką tartą lub wyłożyć papierem do pieczenia.

Do miski przesiać mąkę, dodać przyprawy, sól i sodę.

W innej misce ubić jajka z cukrem, dodać puree z dyni oraz olej i utrzeć wszystko na gładko.  Natępnie wsypać do tej masy mąkę z dodatkami i wszystko dobrze wymieszać. Na koniec dodać posiekane bakalie, wymieszać i przełożyć do przygotowanej foremki.

Piec ok 50 minut, aż do „suchego patyczka”. Po wyjęciu z pieca wyłożyć na drucianą kratkę, żeby ostygło.

chlebek dyniowy

Smacznego!

Przepis pochodzi z książki „Potęga warzyw. 240 pysznych potraw z dodatkiem warzyw” wyd. Readers Digest

A tu znajdziecie inne pomysły na dania z dyni.

Skąd się bierze mleko?

Mama nie ma mleka? Niemożliwe! ;)

Odpowiedź na to pytanie jest banalna, jednak często napotykam osoby, które nie mają zielonego pojęcia skąd tak właściwie bierze się w piersiach mleko. W świadomości społecznej funkcjonuje pogląd, że jedna matka „ma pokarm” a inna „nie ma pokarmu” lub „pokarm się jej skończył”. Pierwsza więc ma szczęście, druga ma go mniej. I nic nie może na to poradzić, bo mleko pojawia się i znika kiedy samo chce. A gdy mleko nagle znika lub jest go za mało, jedynym ratunkiem dla biednego wrzeszczącego z głodu dziecka jest przygotowanie mleka modyfikowanego.

Wystarczy jednak znajomość podstaw fizjologii laktacji, by wiedzieć, że mleko nie pojawia i znika w piersiach na zasadzie przypadku. Chociażby z tego względu, że w przyrodzie nie ma przypadków.

Od czego NIE zależy produkcja pokarmu:

  • od szczęścia,
  • od nieszczęścia,
  • od picia dużej ilości wody, mleka, kawy zbożowej, bawarki, ziół na laktację, piwa i innych cudownych napojów,
  • od specjalnej diety stosowanej przez matkę karmiącą,
  • od wielkości piersi,
  • od wielkości dziecka,
  • od tego czy karmiła matka i babcia.

Od czego zależy produkcja pokarmu?

  1. Od matki – matka chce karmić.
  2. Od dziecka – dziecko chce jeść i jest przystawiane do piersi na żądanie.
Mama nie ma mleka? Niemożliwe! ;)
Mama nie ma mleka? Niemożliwe! 😉

Po porodzie następuje wydzielanie się hormonów, które gwałtownie pobudzają laktację (proces wytwarzania pokarmu rozpoczyna się już w 16-22 tygodniu ciąży). Aby podtrzymać laktację pierś musi być regularnie i skutecznie opróżniana. I jest to jedyna tajemnica laktacji. I na tym właściwie można by zakończyć ten artykuł. Bo tak na prawdę wystarczy tylko mama, która chce karmić i dziecko, które chce ssać i jest prawidłowo przystawiane do piersi, by mleko popłynęło w ilości odpowiedniej dla potrzeb dziecka.

Laktacje może zaburzać:

  • Zła technika karmienia, brak odpowiedniego instruktażu położnej.
  • Ograniczenie czasu i częstości karmienia.
  • Ssanie smoczka – do czasu ustabilizowania się laktacji (pierwszych 6 tygodni) lepiej zrezygnować ze smoczka.
  • Dopajanie dziecka wodą, wodą z glukozą, herbatą, soczkiem – do 6 miesiąca tylko mleko mamy!.
  • Dokarmianie mlekiem modyfikowanym.
  • Stres matki – mama martwi się brakiem pokarmu, nie wierzy w swoje możliwości, nie ma wsparcia w karmieniu piersią wśród najbliższych.

Jedynie znikomy odsetek kobiet naprawdę nie jest w stanie wytworzyć dostatecznej ilości pokarmu.

Mamie, która chce karmić należy zapewnić wsparcie – miękką poduchę pod plecy i dobre słowo, by uwierzyła, że jest w stanie wykarmić swoje dziecko.

„Moje dziecko nie chce jeść”

"Moje dziecko nie chce jeść"

Jeśli miałabym polecić rodzicowi lub komukolwiek zainteresowanemu żywieniem małych dzieci w praktyce tylko jedną książkę, byłoby to właśnie “Moje dziecko nie chce jeść”.

Książkę napisał hiszpański pediatra i ojciec trójki dzieci Carlos Gonzales. Dzięki niej dowiesz się jak omijać szerokim łukiem żywieniowe mity powielane przez nadopiekuńcze babcie, ciocie i niedouczony personel służby zdrowia.

Autor książki wyjaśnia dlaczego dzieci nie chcą jeść i kiedy tak na prawdę należy się tym martwić oraz jak postępować, gdy dziecko odmawia jedzenia. Pisze konkretnie, czasem śmiesznie czasem dosadnie, przywołuje mnóstwo przypadków.

Bardzo ciekawe są fragmenty zaleceń żywieniowych dla niemowląt przytoczone z podręczników pediatrii początku wieku, czy porównania siatek centylowych z różnych lat i krajów. Pozwalają uświadomić sobie, jak bardzo zmienne są zalecenia ekspertów i jak dobrze w tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek i zaufać własnej i dziecka intuicji.

Myślę, że książka ta jest w stanie uspokoić rodziców każdego niejadka.

okładka hiszpańskiej wersji

Soki w diecie małych dzieci

W temacie żywienia niemowląt i małych dzieci pokutuje wiele mitów. Między innymi ten, że soczki są bardzo wartościowym produktem, zawierającym moc witamin i należy je podawać dziecku już w 3 -4 miesiącu życia, najlepiej codziennie. Mit ten szczególnie lubią powtarzać babcie, które jak wiadomo chcą dać wnuczkom wszystko co najlepsze, do tego najlepiej w hurtowych ilościach 😉 Soki owszem zawierają moc witamin, ale nie zawsze więcej znaczy lepiej. Co na temat soków mówią dziś eksperci? Przeczytajcie.

Soki owocowe możemy (nie musimy!) wprowadzić do diety w 7 miesiącu życia, jeśli dziecko jest karmione piersią lub w 5 jeśli jest karmione mlekiem modyfikowanym.

Niemowlętom poniżej 5 miesiąca życia nie zaleca się podawania soków, ponieważ mogą one znacząco zmniejszyć ilość przyjmowanego mleka matki lub mleka modyfikowanego, które są właściwym źródłem niezbędnych składników odżywczych w tym wieku.

Niemowlęta powinny otrzymywać wyłącznie soki 100% przecierowe, bez dodatku cukru w ilości nie większej niż 150 ml dziennie. Może być sklepowy dobrej jakości lub przygotowany w domu. Uwaga! Soki nie służą zaspokajaniu pragnienia – nie powinny zastępować wody. Stanowią jedną z porcji owoców. Powinny stanowić część posiłku lub przekąski, nie powinny być sączone przez cały dzień.

Tyle mówią nasze krajowe wytyczne. Natomiast Amerykańska Akademia Pediatryczna podaje ilości maksymalnego spożycia soków. Maksymalne spożycie, bo jeśli chodzi o zapotrzebowanie to nie ma go wcale!:

  • 1-6 lat – od 110 do 170 ml soku dziennie,
  • 7-18 lat – maksymalnie 350 ml soku dziennie.

Dlaczego eksperci odradzają picie większej ilości soków?

W szklance soku zmieści się dużo więcej owoców (i cukru!) niż jesteśmy w stanie zjeść całych owoców przy jednym podejściu. Bardzo łatwo jest wypić 1 szklankę, potem drugą i trzecią, tak, że niektóre większe dzieciaki są w stanie wypić nawet 1 litr soku dziennie! To zdecydowanie za dużo. Małym dzieciom sok wypełni żołądek i nie mają w nim miejsca na mleko i inne posiłki.Większe dzieci zmieszczą i sok i pozostałe posiłki i może to stanowić zbyt dużą ilość kalorii.

Eksperci podkreślają, że wysokie spożycie soków może przyczyniać się do otyłości, niedożywienia jakościowego, próchnicy oraz wywoływać biegunki. Dzieje się tak zapewne w skrajnych przypadkach, niemniej jednak warto pamiętać, że głównym napojem naszych dzieci i nas również powinna być woda. Obojętnie czy będzie to woda butelkowana nisko zmineralizowana, z filtra, przegotowana czy z kranu, gdy wiemy, że jest ona dobrej jakości.

Podsumowując: Dziecko nie musi pić soków codziennie, możemy podać go jako urozmaicenie diety np. 2 x w tygodniu, lub 1x na 2 tygodnie zamiast jabłka, truskawek, banana czy musu z dyni. Dziecko ma raczej jeść owoce i warzywa w najprostszej formie.


Na podstawie:

  • Zasady żywienia zdrowych niemowląt. Zalecenia Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci, 2014 rok
  • AAP: The Use and Misuse of Fruit Juice in Pediatrics, 2001 rok
  • Carlos Gonzales: Moje dziecko nie chce jeść

Co to jest BLW?

Najbliższe wydarzenia (9)

Baby-led weaning w dosłownym tłumaczeniu z angielskiego oznacza odstawienie od piersi kierowane przez dziecko. Jest to metoda wprowadzania pokarmów stałych do diety niemowląt, lub raczej powolnego zastępowania mleka matki lub mleka modyfikowanego pokarmami stałymi, a – co najważniejsze -procesem tym steruje samo dziecko. Autorkami  metody są Gill Rapley i Tracey Murkett, których książka: Baby-led Weaning: Helping Your Baby To Love Good Food przetłumaczona została na polski jako Bobas lubi wybór: Twoje dziecko pokocha dobre jedzenie.

Zgodnie z aktualnym schematem żywienia niemowląt zaleca się wyłączne karmienie piersią przez pierwszych 6 miesięcy życia dziecka. Około 6 miesiąca konieczne jest stopniowe rozszerzanie diety niemowlęcia. O gotowości do przyjmowania pokarmów stałych świadczą takie cechy jak:

  • umiejętność siedzenia,
  • branie małych przedmiotów dwoma palcami i wkładanie ich do buzi,
  • umiejętność gryzienia,
  • zanik odruchowego wypluwania wszystkiego co dotknie języka,
  • dziecko zaczyna domagać się częściej ssania piersi bez widocznego powodu (choroba, ząbkowanie).

Od tego momentu zaczynamy rozszerzać dietę niemowląt karmionych mlekiem o pokarmy stałe.

BLW wkracza więc około 6 miesiąca życia, choć każe raczej zwrócić uwagę na gotowość dziecka niż na metrykę. Różni się od tradycyjnego modelu tym, że omija etap karmienia łyżeczką przez rodziców i podawania papek. Dzięki temu dziecko samo w pełni kieruje procesem przejścia z żywienia mlekiem na pokarmy stałe. Tak jak wcześniej samo karmiło się mlekiem mamy (samo ssało ile chciał i kiedy chciało), tak teraz jest w stanie samo decydować o tym co je, ile i kiedy. Początkowo je palcami, później stopniowo uczy się operować sztućcami, kubkiem itd. W ciągu kilku miesięcy uczy się do czego służy jedzenie i jak jeść samodzielnie by być sytym.

Na pierwsze posiłki polecane są miękkie, łatwe do uchwycenia warzywa, np. ugotowane i pokrojone w słupki marchewki czy różyczki brokuła, następnie stopniowo zwiększa się różnorodność potraw. Zasada jest taka, że rodzic proponuje dziecku wartościowe produkty, a dziecko od początku je samodzielnie. Autorki metody uważają że nie ma przeciwwskazań, aby nawet małe dzieci dostawały pokarmy z rodzinnego stołu (czyli to co je reszta rodziny). Zwracają uwagę jedynie na kilka produktów niebezpiecznych i nieodpowiednich dla małych dzieci, np. orzechy, małe owoce, szczególnie z pestkami, oliwki, dania zbyt mocno posolone i przyprawione czy fast-food.

Dziecko cały czas jest karmione piersią lub mlekiem modyfikowanym na żądanie. Początkowo do posiłków siada najedzone mlekiem, aby miało dobry nastrój do nauki jedzenia. Idea jest taka, że w miarę czasu dziecko coraz sprawniej spożywa pokarmy, je coraz więcej pokarmów stałych a pije coraz mniej mleka i w ten sposób samo odstawia się od piersi. Jedne dzieci w wieku 1,5 roku inne w wieku 4 lat. Gdy zrezygnuje całkowicie z ssania piersi, oznacza to, że nie potrzebuje więcej mleka mamy w sensie odżywczym i potrafi w inny sposób zaspokoić potrzebę bliskości (np. przez przytulanie, głaskanie).

witamina D w (słonecznej) pigułce

beach-1191091_960_720

Około 80% – 90% zapotrzebowania na tą witaminę pokrywa synteza skórna. Na ogół uważa się, że wystarczająca jest 20 minutowa ekspozycja na światło słoneczne rąk i twarzy w godzinach południowych każdego dnia. Pozostałą jej ilość czerpiemy z pożywienia. W codziennym żywieniu głównym źródłem są jaja, masło, mleko i sery. W większych ilościach występuje w rybach morskich oraz olejach rybnych (tran). Znajdziemy ją też w drożdżach i grzybach (więcej w leśnych niż w pieczarkach) oraz w produktach wzbogacanych (w Polsce to głównie margaryna). Warto dodać, że jest to witamina rozpuszczalna w tłuszczach oraz, że nie niszczy jej wysoka temperatura. Czynna forma witaminy D magazynowana jest głównie w wątrobie. Zapas witaminy D może wystarczyć nawet na kilkanaście tygodni.

beach-1191091_960_720

Funkcje witaminy D w organizmie:

  • niezbędna dla wzrostu i prawidłowego funkcjonowania układu kostnego,
  • reguluje metabolizm wapnia w organizmie,
  • według najnowszych badań uczestniczy w wielu procesach organizmu: stymuluje wydzielanie insuliny, wpływa na funkcjonowanie mięśnia sercowego, zapobiega stanom zapalnym, reguluje ciśnienie krwi. Chroni przed chorobami autoimmunologicznymi, reguluje wzrost komórek, ich różnicowanie (wpływ na choroby nowotworowe).

Niedobór witaminy D może powodować:

  • u niemowląt i dzieci – krzywicę,
  • u kobiet w ciąży i karmiących – odwapnienie, rozmiękczenie kości,
  • osoby starsze – osteoporoza, zniekształcenia, kruchość kośćca,
  • zmniejszenie wchłaniania wapnia z pożywienia,
  • coraz więcej mówi się o znaczeniu niedoborów witaminy D w rozwoju chorób poza szkieletowych (z którymi do tej pory była przede wszystkim wiązana) jak choroby  autoimmunologoczne (stwardnienie rozsiane, reumatoidalne zapalenie stawów, układowy toczeń rumieniowaty), choroby sercowo-naczyniowe, choroby nowotworowe czy depresje.

Kto jest najbardziej narażony na niedobory?

  • Osoby mało przebywające na słońcu np. pracujące w nocy lub młodzież woląca siedzieć przed komputerem zamiast kopać w piłkę na dworze.
  • Osoby starsze – również rzadziej przebywające na słońcu + z wiekiem zmniejsza się zdolność skóry do produkcji witaminy D.
  • Osoby mieszkające w rejonach o dużym zanieczyszczeniu powietrza, gdzie dociera mniej promieni słonecznych (czy nie dotyczy to nas wszystkich?)
  • Mieszkańcy >37° szerokości geograficznej (Polska) – jesienią i zimą dociera tu znacznie mniej promieni słonecznych.
  • Na zmniejszenie wchłaniana witaminy D mają wpływ również schorzenia przebiegające ze zmniejszeniem wchłaniana tłuszczów np. celiakia, mukowiscydoza, choroba Leśniowskiego-Crohna; przewlekłe choroby wątroby i nerek.
  • Osoby otyłe.

Zapotrzebowanie zależy m.in. od wieku oraz stanu fizjologicznego, jednak jak twierdzą eksperci: Niepokojąco wysoki odsetek niedoborów witaminy D stwierdza się w różnych grupach wiekowych. Według szacunków dotyczy ponad 50% populacji ludzi na świecie. Wynika to m.in. z tego, że coraz mniej czasu spędzamy na świeżym powietrzu, a jeśli już przebywamy na słońcu, to pod ochroną kremów z filtrem (które mogą zmniejsza syntezę skórną nawet o 90%!) a jeśli już i bez kremu to i tak przez zanieczyszczenia powietrza dociera do nas zbyt mało promieni słonecznych. Należy wziąć pod uwagę również to, że w krajach północnych (do których w tym kontekście zaliczamy również Polskę) intensywność promieniowania słonecznego jesienią i zimą jest niewystarczająca. Dlatego niejednokrotnie zaleca się stosowanie suplementacji.

Normy dziennego spożycia witaminy D obowiązujące w Polsce:

  • dzieci i osoby dorosłe, kobiety w ciąży i karmiące – 5 µg
  • osoby powyżej 51 r.ż – 10 µg,
  • osoby powyżej 66 r.ż 15 µg

Aby dostarczyć 5 µg witaminy D wraz z pożywieniem trzeba zjeść około:

  • 1/4 puszki śledzia w oleju (25 gram)/
  • 1/4 płata świeżego śledzia (25 gram)/
  • 2 łyżki wędzonej makreli (70 gram)/
  • 3 czubate łyżki tuńczyka z puszki w oleju (90 gram)/
  • mały kawałek smażonego karpia (100 gram)/
  • garść (70g) borowików/
  • dostarczenie 5 µg witaminy D z samym nabiałem jest bardzo trudne.

Pełne pokrycie zapotrzebowania samą dietą jest bardzo trudne. Nie uwzględniając w jadłospisie ryb (szczególnie morskich) trudno dostarczyć odpowiednie ilości tej witaminy wraz z pożywieniem. Pamiętać o tym muszą wegetarianie a zwłaszcza weganie, wykluczający ze swojego jadłospisu wszystkie dobre źródła witamin D. Tu szczególnie trzeba zwrócić uwagę na odpowiednią ekspozycję na słońce.

Zgodnie z zaleceniami polskich ekspertów zaleca się następujące spożycie lub suplementację witaminy D:

  • niemowlęta karmione piersią – 400 j.m.= 10 µg dziennie z suplementami (Niezależnie od tego, czy matka karmiąca przyjmuje preparaty zawierające tą witaminę. Pokarm matki jest źródłem witaminy D, lecz jest jej zbyt mało a jej ilość jest zależna od pory roku. Pokarm kobiecy zawiera 1,5-8 j.m. witaminy D w 100 ml. )
  • niemowlęta karmione sztucznie – 400 j.m.= 10 µg łącznie z diety (głównie mleka modyfikowanego) i preparatów farmaceutycznych.
  • dzieci od 1 do 18 r.ż. 400 j.m.= 10 µg – w żywności i/lub suplementami w okresie od października do marca, a także w miesiącach letnich, jeżeli nie jest zapewniona wystarczająca synteza skórna. Dzieci z nadmierną masą ciała – więcej.
  • dorośli – 800-1000 j.m.= 20-25 µg z żywności i/lub preparatów farmaceutycznych w okresie od października do marca, a także w miesiącach letnich, jeżeli nie jest zapewniona wystarczająca synteza skórna witaminy D.
  • osoby >65 r.ż – 800-1000 j.m.= 20-25 µg z suplementami przez cały rok.
  • kobiety w ciąży i karmiące – suplementację witaminą D w dawce 800 1000 j.m.=20-25 µg  należy prowadzić od II trymestru ciąży, o ile nie jest zapewniona właściwa podaż z diety i/lub synteza skórna
  • w ciężkich niedoborach stosuje się suplementację nawet 1000-7000 j.m./dobę ustalaną indywidualnie.

1 µg (mikrogram) = 40 j.m. witaminy D

Wszelkie suplementy diety należy przyjmować z głową. Małym dzieciom podaje się witaminę D głównie w ramach profilaktyki krzywicy. Dorośli sami muszą ocenić swoje ewentualne braki w tym temacie za pomocą badań laboratoryjnych określających poziom witaminy D w organizmie [1] lub po konsultacji z lekarzem. Zasadna może być suplementacja w miesiącach, gdy ilość syntezy skórnej jest mocno ograniczona, czyli od października do marca.

Na koniec warto wspomnieć również o możliwości przedawkowania witaminy D. Występuje bardzo rzadko, ale prowadzi do zatrucia. Spowodowane może być jedynie nadmierną suplementacją (dawka 10 000-50 000 j.m.), na pewno nie nadmiarem słońca 😉

Objawy przedawkowania:

  • złe samopoczucie, brak łaknienia, zmęczenie, ból głowy, brzucha,
  • zaburzenia rytmu serca,
  • u dzieci zaparcia,
  • u dorosłych biegunka.
  • zwiększone stężenia wapnia we krwi , a w moczu wapnia i fosforu. Wapń odkłada się w różnych narządach powodując nieodwracalne zmiany, w skrajnych przypadkach może prowadzić np. do kamicy nerkowej.
  • nadmierna ilość sprzyja powstawaniu wolnych rodników.

Nie bójmy się słońca! Przebywajmy jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu. Wyrzućmy w kąt kremy z filtrem przebywając na Polskim słońcu (do którego jesteśmy ewolucyjnie przystosowani)!


[1] Wskaźnikiem jest stężenie 25-hydroksywitaminy D w surowicy (25-OHD). Optymalny poziom u dzieci wynosi 20–60 ng/ml (50–150 mmol/l), a u osób dorosłych 30–80 ng/ml (75–200 mmol/l)

Na podstawie:

  • Dietetyka.Żywienie zdrowego i chorego człowieka, Helena Ciborowska, Anna Rudnicka, wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2014
  • Normy żywienia dla populacji polskiej – nowelizacja, red. prof. dr hab. med. Mirosław Jarosz, wyd. Instytut Żywności i Żywienia 2012
  • Żywienie dzieci zdrowych i chorych, red. Hanna Szajewska, Oficyna Wydawnicza Akademii Medycznej w Warszawie, Warszawa 2007
  • Witamina D w świetle badań ostatnich lat, Regina Olędzka, [w:] Bromatologia i chemia toksykologiczna XLVI, 2013, 2, str. 121 – 131

„Odżywiaj dziecko zgodnie z naturą”

"Odżywiaj dziecko zgodnie z naturą"

Kolejna pozycja (po Bobas lubi wybór ) dotycząca żywienia najmłodszych. Nawiązująca do mądrości Medycyny Chińskiej, z jej rozróżnieniami produktów rozgrzewających i wychładzających oraz holistycznym podejściem do zdrowia.

W odróżnieniu od BLW autorka książki radzi, aby początkowe potrawy były płynne, łagodne by jak najbardziej przypominały mleko mamy. Długie gotowanie, rozdrobnienie, przetarcie sprawia, że są łatwo przyswajalne przez delikatny układ pokarmowy niemowlaka. Narządy wewnętrzne dziecka dopiero się kształtują i potrzebują dużo energii i ciepła dla prawidłowego rozwoju, dlatego podstawą jego diety powinny być łagodne gotowane potrawy ze zbóż i warzyw (również strączkowych). Surowe owoce i warzywa oraz nabiał wprowadza się później, w niewielkich ilościach.

Do książki warto zajrzeć już w momencie oczekiwania na dziecko, bo jest tam wiele cennych uwag dotyczących odżywiania się (i nie tylko) kobiet w ciąży, są przepisy na zupy wzmacniające po porodzie, porady dotyczące laktacji itp.

„Stan zdrowia rodzącego się dziecka zależy od rodziców”.* Co Państwo na tą tezę powiedzą? Poprzez pełen miłości związek, harmonijne odżywianie, wewnętrzny spokój oraz odpowiednie ćwiczenia ruchowe przyszli rodzice tworzą korzystne warunki zdrowotne dla siebie i dziecka”.* Nieczęsto można przeczytać takie słowa w książce o odżywianiu, prawda?

Książka zawiera dużo przepisów począwszy od kleików i mleczek zbożowych dla noworodków, gdy matka nie może karmić piersią (jako alternatywa dla mleka modyfikowanego), przez różnorodne zupki, mieszanki zbożowo-warzywne dla niemowląt, aż po zdrowe kotlety i domowe słodkości dla dzieci w wieku przedszkolnym. Ponadto porady dotyczące żywienia dzieci podczas chorób, z alergią oraz dzieci wegetariańskich.

Osobiście często zaglądam do tej książki przygotowując dania dla mojego szkraba. Gotuję dla dziecka i sama zjadam ze smakiem. Kuchnia młodych mam zazwyczaj łagodnieje i staje się zdrowsza. Tak by gotując jedną potrawę nakarmić i małego człowieczka i najeść się samemu. Więc królują u mnie teraz różnorodne śniadaniowe kasze z suszonymi owocami, mielonymi pestkami, mleczkami zbożowymi i pożywne zupy z dodatkiem kasz i strączków. Zmienił mi się również repertuar przypraw. Zamiast soli i pieprzu – więcej ziół: tymianku, majeranku, lubczyku, cząbru, przypraw korzeniowych…

Jest to moja ulubiona pozycja dotycząca żywienia małych dzieci. Z solidnie „wykochaną” przez mojego syna okładką. Szczerze polecam ją każdemu rodzicowi.


Odżywiaj dziecko w zgodnie z naturą. Od okresu płodowego do wieku przedszkolnego. Bożena Żak-Cyran, wydawnictwo Galaktyka, Łódź 2008.

* cytaty pochodzą z książki, str.15.

Bożena Cyran-Żak jest dietetykiem i autorką kilku książek o zdrowym odżywianiu. Sympatyzuje z dietą wegetariańską, ale w jej książkach znajdziemy również przepisy na potrawy z mięsem.