Słyszałam, że dzisiejsze dzieciaki nie wiedzą czym jest kompot. Dużo łatwiej jest kupić dziecku butelkę napoju czy soku w sklepie niż kupić owoce, umyć je, przebrać, obrać, zalać wodą, ugotować, ostudzić, wlać do szklanki czy w butelkę. Podczas swojej pracy odwiedzam czasem kuchnie, w których gotuje się posiłki dla dzieci. Bardzo się cieszę, że w przedszkolach do obiadu podawany jest ten tradycyjny napój. Dietetycy często czepiają się go, że zawiera dużą ilość cukru, choć wcale tak nie musi być. W niektórych przedszkolach panie kucharki nauczyły się słodzić kompot np. naturalnym sokiem jabłkowym albo mniejszą ilością miodu, a dzieciaki przyzwyczaiły się do lekko kwaskowatego smaku. Gdzieniegdzie niestety w menu widnieje „kompot owocowy”, a w zamian dzieci dostają do picia syrop owocowy rozrobiony z wodą. Niewiele to ma wspólnego nawet z owocami, bo syrop owocowy składa się przeważnie z cukru lub syropu glukozowo-fruktozowego, sztucznych barwników, aromatów i konserwantów. Taki „kompot” podaje się niestety np. w naszym miejskim szpitalu dziecięcym.

Przyznam szczerze, że wróciłam do gotowania tego napoju, gdy zostałam mamą. Pamiętam ze swojego dzieciństwa kompot z czerwonych porzeczek z ogrodu mojej babci, który zabieraliśmy ze sobą w plastikowych butelkach na plażę, zresztą razem z kanapkami, czasem z domowymi wypiekami.  Miałam to szczęście, że moja babcia mieszkała w rolniczej dzielnicy bardzo małego miasteczka, bardzo blisko morza. Co roku więc spędzaliśmy wakacje na wsi i nad morzem jednocześnie. Dziś wracam do wielu smaków dzieciństwa, ale też poznaję wiele smaków, których w dzieciństwie wcale nie poznałam, ale są polskie i tradycyjne.

Gotuję często kompoty, bo bardzo je lubię,  podobnie jak moja rodzinka, choć goście czasem się krzywią, że za kwaśne 😉 Staram się je przygotowywać tak, żeby miały naturalnie słodki smak. Wrzucam do gotowania trochę rodzynek lub daktyli, przypraw korzennych, które podkreślają słodki smak, albo słodkie owoce jak jabłka czy gruszki. Gdy kompot jest na prawdę kwaśny, słodzę go trochę miodem. Uwierzcie mi, nawet gdy posłodzicie kompot czubatą łychą białego cukru, wciąż będzie miał on mniejsza zawartość cukru/ 100 ml niż przeciętny słodki napój kupiony w sklepie.  Kompoty pijemy do obiadu, zabieramy do pracy i na wycieczki. Gotuję z owoców, które są aktualnie dostępne. Teraz z jabłek, rabarbaru i truskawek. W zimie z jabłek, gruszek, czasem z dodatkiem suszonych owoców.

Kompot z jabłek, rabarbaru, truskawek, z dodatkiem cynamonu i imbiru. Na ostudzeniu posłodzony miodem.

Kompot z jabłek, rabarbaru, truskawek, z dodatkiem cynamonu i imbiru. Na ostudzeniu posłodzony miodem.

Rabarbar to cudowna roślina, bo urosła nawet takiemu ogrodnikowi-amatorowi jak ja i to na podwórku w mieście 😉

Jeśli ktoś zgadza się z wiedzą Ajurwedy czy Tradycyjnej Medycyna Chińskiej, to zauważy cudowną mądrość tego napoju. Owoce – mają działanie wychładzające i nie są polecane do spożycia  w dużych ilościach w naszym klimacie, szczególnie w chłodniejsze dni. Tutaj mamy natomiast owoce gotowane i z dodatkiem rozgrzewających przypraw – cynamonu czy goździków. I gotowanie i przyprawy łagodzą wychładzające działanie surowych owoców.

To co, gotujecie jutro kompot truskawkowy? 🙂