Zdrowo jemy, zdrowo rośniemy

Biorąc udział w programie Zdrowo jemy, zdrowo rośniemy jako edukator żywieniowy analizowałam jadłospisy przedszkoli i żłobków oraz mogłam podejrzeć, jak wygląda organizacja żywienia w placówkach, które posiadają własną kuchnie. Niektóre placówki korzystają z firm cateringowych i im niestety dużo trudniej wpływać na jakość serwowanych dzieciom potraw. Tam, gdzie gotuje się na miejscu jadłospisy wyglądają bardzo różnie. Niektóre urozmaicone, z ciekawymi potrawami, dużą ilością warzyw, dobrej jakości produktami. W niektórych placówkach niestety nie udaje się unikać błędów, np. zbyt często podaje się dzieciom potrawy smażone, używa się zbyt dużo soli i cukru, brakuje świeżych warzyw i owoców w ciągu dnia, a na podwieczorek królują słodycze i to często marnej jakości. Na kuchni zazwyczaj pracują bardzo miłe panie, które gotują jak dla swoich dzieci lub wnuków i pomimo, że jest to na prawdę ciężka praca, wkładają w nią serce. Dużą satysfakcję sprawia im to, że przedszkolaki ze smakiem zjadają przygotowywane przez nich dania, szczerze smucą się, gdy do kuchni wracają talerze pełne niezjedzonego dania. Placówki borykają się z różnymi problemami. Czasem są to naciski rodziców, żeby gotować tak, żeby dziecko przede wszystkim ZJADŁO lub zjadło DUŻO, czasem ekipie pracującej na kuchni lub dyrekcji brakuje świeżych pomysłów, czasem nie wiedzą w którą stronę ewoluowała wiedza o żywieniu, a czasem brakuje funduszy na wyżywienie lub zwyczajnie rąk do pracy.

Jedno przedszkole, które odwiedziłam wyróżnia się szczególnie na tle pozostałych i chciałabym Wam o nim opowiedzieć.

Na około mówią, że się nie da! A w tym przedszkolu to codzienność. 

Przedszkole Bim Bam Bino z Torunia to duże prywatne przedszkole, do którego uczęszcza ponad 160 dzieciaków. Udaje im się uniknąć wielu problemów, z którymi nie radzą sobie inne placówki.

  1. Naturalne produkty mleczne. W placówkach zazwyczaj istnieje silny opór przed stosowaniem jogurtów, kefirów, maślanek, serków homogenizowanych o naturalnym smaku. Argumentem, jaki zazwyczaj słyszałam jest to, że dzieci ich nie lubią lub panie z kuchni nie mają czasu na przygotowywanie z nich np. koktajli owocowych, które byłyby łatwiej akceptowane przez przedszkolaków. W Bim bam bino nie ma z tym żadnego problemu. Tutaj dzieciaki jedzą tylko naturalne produkty mleczne: przygotowywane na miejscu koktajle ze świeżymi owocami, jogurty naturalne z żurawiną czy z musem owocowym. Przykłada się tu też dużą uwagę do jakości produktów mlecznych. Wszelkie gotowe sklepowe jogurty owocowe, smakowe maślanki i kefiry czy słodkie serki, nawet te dedykowane dzieciom zawierają ogromne ilości cukru i powinny podpadać raczej pod kategorię „słodycze” niż „nabiał” i być stosowane w diecie dzieciaków w ograniczonych ilościach.
  2. Nie słodkie napoje. Napoje nie są dosładzane lub są słodzone małą ilością miodu. Placówka mocno ograniczyła stosowanie cukru. Wiele razy słyszałam, że tak się nie da, bo dzieci nie wypiją przecież kwaśnego kompotu czy gorzkiego kakao. Tu dzieci stopniowo przyzwyczaiły się do takich naturalnych smaków i nie ma z tym problemu.
  3. Własne wypieki. Ciasta i ciasteczka pieczone są na miejscu w przedszkolnej kuchni, m.in: ciasteczka owsiane „Pieguski”, rogaliki z jabłkiem, ciepłe bułeczki z makiem, drożdżówki z rabarbarem. Kucharze cały czas eksperymentują co by posmakowało dzieciakom, niedawno serwowane było nawet brownie z fasoli. Słodkości pieczone na miejscu są świeże, nie zawierają sztucznych dodatków i mają mniejszą zawartość cukru niż te kupione w sklepie. Dodatkowo dzieci z poszczególnych grup biorą udział w wypieku chleba, który następnego dnia jedzą na śniadanie.
  4. Własne wyroby. Kuchnia samodzielnie przygotowuje nie tylko własne słodkie wypieki, ale także inne wyroby – przeróżne pasty kanapkowe z mięsem, rybą, strączkami czy warzywami, jak również pasztety, pieczone mięsa, pizzę, a nawet keczup! Nie stosuje się tu w ogóle półproduktów, wszystko przygotowywanie jest od podstaw na miejscu. Jak w najlepszych restauracjach, prawda?
  5. Przyprawy. W placówce nie stosuje się w ogóle  przyprawy typu: fix, maggi, kucharek, vegeta czy kostki rosołowe. Używane są za to naturalne przyprawy ziołowe. I nikt nie narzeka na to, że zupa jest mdła.
  6. Kasza! W Bim bam bino dzieciaki na obiad często dostają kasze jako dodatek do dania drugiego. Wykorzystuje się wszystkie rodzaje kasz, m.in: kaszę jęczmienną drobną i pęczak czy gryczaną. W wielu innych placówkach na obiad niestety królują ziemniaki, zmieniane od czasu do czasu na makaron czy biały oczyszczony ryż.
  7. Warzywa strączkowe. Niestety w wielu przedszkolach totalnie brakuje ich w menu. Tymczasem strączki są bardzo cennym produktem spożywczym i warto z nich korzystać. Są m.in. źródłem pełnowartościowego białka i mogą spokojnie zastępować w menu białko zwierzęce, szczególnie mięso, którego jako populacja jemy za dużo. W Bim bam bino warzywa strączkowe regularnie pojawiają się  w jadłospisie i to nie tylko jako zupa fasolowa, ale też np. jako nutella z ciecierzycy, makaron z sosem pomidorowym z soczewicą, zupa z soczewicy, zupa meksykańska z fasolą, pasty kanapkowe ze strączków.
  8. Respektowanie indywidualnych wymagań żywieniowych. Najczęściej te indywidualne wymagania są podyktowane dziecięcymi alergiami. Nie wszędzie są one respektowane, często to rodzice muszą donosić do przedszkola produkty bez mleka, glutenu czy innych składników, na które ich dziecko jest uczulone. Tutaj indywidualne wymagania są brane pod uwagę i jeśli jest taka potrzeba, dla alergików szykowane są osobne wersje dań.
  9. Różnorodne dania i smakowite nazwy.
  • Ciepłe śniadanko: owsianka na mleku z chrupiącymi płatkami kukurydzianymi i suszonymi owocami.
  • Zielony koktajl Shreka.
  • Hit szefowej kuchni!!!
  • Słoneczny krem z kukurydzy z grzankami.
  • Zdrowe pieczywo, masło, pasta serowa z suszonymi pomidorami, kakao.
  • Samodzielne komponowanie kanapek z pieczywa, masła, sera żółtego, szynki, sałaty lodowej i pomidora, kakao.
  • Ulubione dania dzieci z grupy Motylki.
  • Naleśniki z tęczowymi sosami (różowy, zielony, żółty).
  • Żółty pudding jaglany z kaszy jaglanej z tartą gorzką czekoladą.

To tylko niektóre pozycje z przedszkolnego jadłospisu. Dla mnie brzmią bardzo apetycznie, aż chce się wszystkiego spróbować!

Zakręceni na punkcie zdrowego żywienia

Często placówki skarżyły mi się, że brakuje im funduszy lub za mała liczba personelu pracuje na kuchni, by przygotowywać bardziej wymagające menu. W wielu przypadkach na pewno te ograniczenia rzutują na jakość potraw. Jednak Bim bam bino również jako placówka nie dysponuje nieograniczonymi zasobami. Budżet na jedzenie mają przeciętny, a na kuchni pracują tylko 3 osoby (przy 160 dzieciakach!). Często chodzi przecież nie tylko o pieniądze za które można by kupić drogie, egzotyczne produkty spożywcze. Ważny jest pomysł i budowanie dobrej atmosfery wokół jedzenia. Można w menu wpisać nudne „płatki z mlekiem”, a można nazwać je „ciepłym śniadankiem z chrupiącymi płatkami”. Cały personel pracujący na kuchni ale też pozostałe osoby pracujące w przedszkolu (łącznie z całą kadrą zarządzającą) i niektórzy rodzice są zdrowo zakręceni na punkcie jedzenia i ciągle myślą i kombinują, co tu jeszcze poprawić w menu, jakie elementy edukacji żywieniowej wprowadzić, co smacznego zaserwować dzieciakom. Przedszkolaki wypiekają samodzielnie chleb, w sezonie uprawiają ogródek warzywny, raz w tygodniu samodzielnie przygotowują sobie śniadanie, przy okazji świąt biorą udział w uroczystych obiadach (np. świąteczny obiad wigilijny,  obiad mikołajkowy, elegancki obiad walentynkowy, tradycyjny polski obiad), które są specjalnie celebrowane z białymi obrusami i obowiązkowym odświętnym strojem. Do tego jadłospisy są często urozmaicane tematycznymi tygodniami: tydzień kolorowych past, zup, surówek. Dodatkowo placówka chętnie bierze udział w różnych programach promujących zdrowe żywienie dziec. Mimo, że na co dzień wyżywienie dzieci wygląda w mojej opinii wzorowo, to oni wciąż chcą się uczyć i podpatrywać nowe pomysły!

Keczup!

Na koniec załączam przepis na przedszkolny keczup, bo jest to coś, co mnie po prostu zachwyciło!

Składniki:

  • 2 kg pomidorów
  • cebula
  • ocet jabłkowy
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa, cynamon, papryka mielona, szczypta cukru

Wykonanie:

Z pomidorów usunąć szypułki i pestki, podsmażyć. Usunąć skórkę. Dodać podsmażoną cebulkę, zblendować. Dusić ok. godzinę, dodać ocet i przyprawy, odparować.

Panie z przedszkola opowiadały mi, że kiedy podawały ten keczup do śniadania w miseczkach, dzieci sięgały po niego niezbyt chętnie. Natomiast ten sam keczup wlany w czerwone butelki smakuje dzieciom wybornie. Myślę, że to małe oszustwo jesteśmy w stanie im wybaczyć. 😇