Od niedawna w radio leci reklama pasty do zębów zaczynającą się od słów: „Każdy chce mieć białe zęby, ale nie każdy wie […]” zawsze w tym momencie mam ochotę dopowiedzieć: „…ale nie każdy może je mieć”.

Kolor zębów zależy nie tylko od naszych nawyków żywieniowych i higienicznych, ale po prostu od tego czym obdarzyła nas matka natura, czyli m.in. od stopnia mineralizacji naszego kośćca. Pierwsze mleczne zęby niemowlaków są bialutkie, czasem aż niebieskawe, bo słabo zmineralizowane. Zęby dorosłych natomiast są bardziej żółte w stosunku do nich, gdyż mają większą zawartość minerałów. Każdy chciałby mieć zęby jak z reklamy pasty do zębów, śnieżno białe, a ten śnieg raczej z lodowca, niż z Polski. Nie każdy natomiast wie jak producenci past manipulują fałszywym obrazem i np. sztucznie poprawiają kolor zębów występujących w reklamach osób. Siła przekazu medialnego i lansowanych wzorów jest tak mocna, że nawet jeśli gdzieś tam z tyłu głowy o tym wiemy, i tak chcielibyśmy mieć hollywoodzki uśmiech. Tymczasem zdrowe zęby mogą mieć różnorakie odcienie: niebieskawe,białe, kremowe.

I tak jak w przypadku zębów, kultura lansuje jedyny słuszny wzorzec i metody jego osiągnięcia, tak jest w przypadku figury ciała. Wpajane nam jest to od dawna: każda kobieta powinna być szczupła, a mężczyzna atletycznie zbudowany. Tymczasem nie każdy może mieć te tak silnie wizualnie promowane w mediach kształty. Naszym priorytetem powinno być zdrowie, czyli sprawność fizyczna, intelektualna i poczucie szczęścia, a nie wyimaginowany ideał. Zazwyczaj jest on trudny do osiągnięcia a i szczęścia wcale nie daje.

Z radością obserwuję, że coraz więcej ludzi zaczyna myśleć krytycznie w tym temacie. Zaczynają zdrowo postrzegać swoje ciało, akceptować jego potrzeby i ograniczenia. Mówią głośno, że nie chcą tak jednostronnego świata, w którym tylko ci którzy wpasują się w jego rygorystyczne i często nienaturalne dla nich ramy maja szansę na powodzenie i szczęście.

W jednym z ostatnich numerów sobotnich Wysokich Obcasów przeczytałam artykuł o grubych adeptkach jogi (link). Grubych – tak same siebie nazywają. Kobiety, które zamiast rezygnować z zajęć z powodu ograniczeń swojej figury czy lęku przed krytycznymi spojrzeniami innych, dostosowały jogę do siebie. Z jej dobrodziejstw  korzystać może przecież każdy. Bohaterki artykułu zaakceptowały swoje ciała i zaczęły działać w zgodzie z nimi. Przy okazji rozćwiczyły się tak, że założyły własne studia jogi i  dołączyły do ruchu Health at Every Size. Ich ciało w asanach wygląda pięknie. Być może dzięki regularnej gimnastyce schudną, być może nie. Być może ich figura pozostanie taka sama jak przed rozpoczęciem ćwiczeń, ale ich ciało nabierze witalności i gibkości, a umysł świeżości i refleksji.

Chude modelki reklamujące bieliznę Victoria’s Secret, zestawione z reklamą Dove i jego kampanią Prawdziwego Piękna.

Zdrowie ma różne kolory i kształty. Mądre jest ajurwedyjskie rozróżnienie konstytucji ciała. Są trzy główne typy budowy, tzw. dosze: Vata, Pitta i Kapha.

  • Vata ma lekką i szczupłą budowę ciała, z trudem przybiera na wadze. Jest aktywna, ale działa raczej zrywami i szybko się męczy.
  • Pitta ma ciało proporcjonalnie zbudowane, średnią siłę i wytrzymałość.
  • Kapha jest solidnie zbudowana, ma skłonność do tycia i problemy ze zrzuceniem wagi. Jest za to bardzo wytrzymała i ma stały poziom energii.

Oczywiście to tylko idee, a każdy człowiek jest swoją własną niepowtarzalną mieszanką Vata, Pitta i Kapha z przewagą jednej lub dwóch dosz. I tak Vata gdy jest za bardzo rozedrgana i rozbiegana może niezdrowo chudnąć, a Kapha jeśli się zanadto rozleniwi  może za bardzo utyć.

W tym ajurwedyjskim rozróżnieniu dosz nie tylko o budowę ciała i ilość energii chodzi. Te podstawowe typy to całe konstytucje biologiczno-duchowe. Ale o tym dokładniej napiszę w innym poście.