Jak rodzą kobiety w Polsce?

Wczorajszy wieczór spędziłam w towarzystwie najnowszego raportu fundacji Rodzić po ludzku.

Od 2012 roku obowiązuje w Polsce Rozporządzenia Ministra Zdrowia znane jako Standardy opieki okołoporodowej. Standardy powstały, aby poprawić jakość opieki nad kobietą podczas fizjologicznej ciąży i porodu oraz opieki nad noworodkiem. Zapisano w nich m.in.:

  • możliwość wyboru miejsca rodzenia i osoby prowadzącej ciążę (lekarz lub położna),
  • zachęcanie ciężarnej do spisania planu porodu i do wyboru bliskiej osoby, która będzie towarzyszyć jej podczas porodu,
  • zachęcanie rodzącej do stosowania niefarmakologicznych metod łagodzenia bólu,
  • ograniczenie stosowania rutynowych procedur medycznych m.in. wkłucia do żyły obwodowej, ciągłego monitorowania tętna płodu, nacięcia krocza,
  • dwugodzinny nieprzerwany kontakt matki z dzieckiem skóra do skóry po porodzie,
  • zapewnienie warunków prawidłowej laktacji, np. poprzez instruktaż, wsparcie, niepodawanie noworodkom karmionym piersią do picia wody, roztworu glukozy oraz niedokarmianie ich sztucznym mlekiem początkowym, jeśli nie wynika to ze wskazań medycznych.

W raporcie fundacji Rodzić po ludzku zebrano aktualne dane ze wszystkich oddziałów i szpitali położniczych w Polce, aby sprawdzić czy i w jakim stopniu Standardy zostały wprowadzone w życie.

Wyniki nie są za ciekawe. Standardy nie są stosowane we wszystkich szpitalach, a jeśli są stosowane, to tylko niektóre. Poniżej wyniki raportu, które mnie zaciekawiły.

Podawanie kroplówki podczas porodu fizjologicznego

W wielu szpitalach (35%) podczas porodu fizjologicznego podaje się kobietom kroplówkę nawadniającą, podczas gdy można podać po prostu szklankę wody. Podczas porodu kobieta może pić wodę i inne klarowne płyny. (Niektórzy są zdania, że może również jeść 😉) Kroplówka ogranicza mobilność kobiety i wiąże się z potrzebą wykonania wcześniej innej procedury medycznej – wkłucia do żyły obwodowej. Wkłucie do żyły obwodowej wykonuje się często rutynowo, a według Standardów, powinno ograniczać się do niektórych wskazań medycznych.

Metody łagodzenia bólu

Podczas porodu kobiety mogą skorzystać różnych metod z łagodzenia bólu. Według Standardów powinny być zachęcane do korzystania z tych niefarmakologicznych, ale powinny mieć także realny dostęp do znieczulenia farmakologicznego. Niefarmakologicznymi metodami są np. przyjęcie wygodnej pozycji, spacer, kąpiel, masaż, praca z oddechem. Takie metody pomagają kobiecie urodzić naturalnie, ale także, co ważne dla szpitala, są tanie lub nie kosztują nic. Polskie szpitale deklaruję dostępność tych środków, jednak w praktyce nie są one zbyt często wykorzystywane.

Ilość cesarskich cięcie

Z raportu wynika, że dziś w polskich szpitalach aż 43% porodów kończy się cesarskim cięciem! Liczba ta od lat stale rośnie, a w raporcie została określona jako katastrofalna.  Z wielu względów poród siłami natury jest najlepszym rozwiązaniem ciąży i dla mamy i dla dziecka. Natomiast cesarskie cięcie jest wspaniałym wynalazkiem dla mam, które z różnych powodów nie mogą urodzić naturalnie i powinno ograniczać się do ściśle określonych wskazań medycznych. WHO szacuje, że w przeciętnym społeczeństwie liczba cięć cesarskich wynosi mniej więcej 10%. 43% bardzo różni się od 10%! Co jest nie tak w Polsce, że prawie połowa kobiet nie jest w stanie urodzić siłami natury!? Czyżby słowianki zatraciły swoją moc?

Dlaczego cesarskich cięć jest aż tak dużo? Nie ma tu na pewno jednej przyczyny. Bierze się pod uwagę to, że lekarze określają coraz więcej wskazań do przeprowadzenia cesarskiego cięcia, ale też to, że kobiety coraz częściej się go domagają. Poród w większości wypadków jest kontrolowany jest przez lekarza, przygotowanego do radzenie sobie głównie z patologią,  zamiast przez położną. Warunki w Polskich szpitalach są złe, kobiety boją się w nich rodzić, nie mają realnego dostępu do znieczulenia zewnątrzoponowego oraz rzadko proponowane są im niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu. Wiele Polskich szpitali wciąż nie ma sal jednoosobowych dających rodzącej intymne warunki.  W szpitalach w których dostępne jest znieczulenie zewnątrzoponowe jest mniejszy odsetek cesarskich cięć, podobnie jest w przypadku dostępu sal jednoosobowych. Na przebieg porodu ogromny wpływ mają dobre emocje, gdy kobieta czuje się bezpiecznie, rodzi w intymnych warunkach, ma świadomość tego, że może skorzystać ze znieczulenia, częściej rodzi siłami natury.

Zważywszy na wyniki najnowszych doniesień naukowych dotyczących wpływu cesarskiego cięcia na zdrowie kobiety i dziecka w długoletniej perspektywie ich życia, należy stwierdzić, że tak wysoki odsetek cesarskich cięć może zagrażać zdrowiu populacji i w przyszłości powodować ogromny wzrost kosztów opieki zdrowotnej. [1]

Kontakt skóra do skóry

Jednym z zaleceń Standardów opieki nad zdrowym noworodkiem jest nieprzerwany kontakt skóra do skóry po urodzeniu, czyli położenia gołego noworodka na odsłoniętej piersi matki i przykrycie go od góry pieluszką albo kocykiem i pozostawienie go tak na co najmniej 2 godziny. (Ah, zakręciła mi się w oku łza, bo przypomniałam sobie jak położyli mi na klatę małego ciepłego, śliskiego, wijącego się draba 😉 ) 87% szpitali deklaruje wdrożenie tego zalecenia w życie, jednak tylko w 48% szpitali trwa on 2 godziny i dłużej, a w 8% szpitali traw on tylko do 5 minut. Ten czas dwóch pierwszych godzin jest tylko dla mamy i dziecka, by się poznać, wytulić, spróbować przystawić do piersi; nie powinien być zakłócany mierzeniem, warzeniem ani ubieraniem, natomiast raport wykazał, że często właśnie tak się dzieje.

Medykalizacja porodu fizjologicznego

W Polskich szpitalach stosuje jest wiele rutyny i przestarzałych procedur. Podejście do porodu określane jest jako zmedykalizowane. A te krytykowane od wielu lat.

Takie podejście prowadzi do sytuacji, w której: 1. rodząca znajduje się w obcym środowisku, wśród nieznanych ludzi, poddana procedurom, których celu nie rozumie, a musi dostosować się do narzuconych norm. Jej indywidualne potrzeby, uwarunkowania rodzinne, kulturowe i sytuacja osobista nie są brane pod uwagę. 2.  Poród traktowany jest przez personel medyczny jako proces mechaniczny, mający na celu uwolnienie dziecka z ciała kobiety. Ignorowany jest fakt, że na jego przebieg wpływa stan emocjonalny rodzącej, jej poczucie własnej autonomii i niezależności. 3. Personel medyczny z góry zakłada niekompetencję kobiet i niemożność podejmowania przez nie decyzji o przebiegu porodu i kontakcie z dzieckiem. 4. Kontrolę nad porodem przejmuje lekarz lub położna. Oznacza to najczęściej dostosowanie tempa, czasu trwania i dynamiki porodu do określonych standardów i norm wypracowanych przez personel danego szpitala. 5. Kontrola nad porodem oznacza interwencje medyczne wykonywane w dużej mierze rutynowo. Chodzi przede wszystkim o: użycie oksytocyny dla wywołania lub przyspieszenia porodu, przebicie pęcherza owodniowego, nacięcie krocza, zastosowanie znieczuleń, cięcie cesarskie. 6.  Z powodu rutynowych działań medycznych dziecko ma ograniczony, niekiedy niemożliwy kontakt z matką. 7.  Środki farmakologiczne i zabiegi są stosowane w sposób rutynowy”. Przy takim podejściu podmiotowość kobiet staje się mocno ograniczona, rodząca ma niedużą możliwość decydowania o przebiegu fizjologicznego porodu i o tym, co się z nią dzieje. Kontrolę nad porodem przejmuje personel medyczny, szczególnie lekarze. [2]

Dlaczego w ogóle mnie to obchodzi?

Ponieważ im więcej porodów odbywa się w szpitalach i im bardziej zmedykalowane jest podejście do porodu fizjologicznego, tym więcej problemów z karmieniem piersią mają świeżo upieczone mamy. Niestety w szpitalach wciąż stosuje się wiele praktyk, które w niekorzystny sposób wpływają na start, podtrzymanie i stabilizację laktacji, chociażby skrócenie czasu pierwszego kontaktu skóra do skóry, rozdzielenie matek i niemowląt w pierwszych dobach po porodzie, dokarmianie i uspokajanie noworodków przez personel mlekiem modyfikowanym czy glukozą, obecność reklam oraz darmowych próbek mleka modyfikowanego,  brak odpowiedniej konsultacji laktacyjnej oraz wsparcia dla mam. Niestety żyjemy w świecie, w którym bardzo często jest tak, że kobiety nie widzą na co dzień dzieci karmionych piersią. Nie ma domów wielopokoleniowych, matki nie karmią w miejscach publicznych, a z filmów i mediów mamy obraz dziecka karmionego butlą. Kobieta dopiero w szpitalu po raz pierwszy styka się z głodnym małym ssakiem domagającym się co chwilę mleka. Kobieta, która rodzi w warunkach dających jej poczucie bezpieczeństwa, intymności, pozwalających na fizjologiczny i indywidualny przebieg porodu oraz otrzymująca wsparcie w karmieniu piersią będzie miała bardziej sprzyjające warunki i lepsze nastawienie do karmienia naturalnego.

A tu zaczyna się zdrowe żywienie dzieci…


Całość raportu można przeczytać tutaj:

Medykalizacja_porodu_w_Polsce_2017.pdf

Polecam zajrzeć też na stronę fundacji Rodzić po ludzku.

[1], [2] cytaty pochodzą z raportu.

Mufinki szpinakowo-kokosowe.

zielone mufinki

Dla wszystkich, którzy niecierpliwie wypatrują pierwszych pąków, młodych listków, kwiatków i słuchają śpiewu ptaków…

Wiosna na ostatnim zakręcie, już niedługo będzie pięknie i zielono 🙂

🌱 🌿 ☘️ 🍀🌱 🌿 ☘️ 🍀🌱 🌿 ☘️ 🍀🌱 🌿 ☘️ 🍀

Przepis na wiosenne, soczyście zielone, wegańskie babeczki szpinakowo-kokosowe. Pyszne! 

Składniki suche:

  • 1 szklanka mąki
  • 1 szklanka wiórków kokosowych
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Składniki mokre:

  • 100 gram szpinaku (koniecznie świeżego, bo to jemu babeczki zawdzięczają swój intensywny kolor)
  • 1/2 szklanki mleka roślinnego
  • 1/3 szklanki oleju
  • łyżeczka octu

Wykonanie:

Składniki suche wymieszać w misce, w drugim naczyniu zmiksować blenderem składniki mokre. Mokre wlać do suchych i wymieszać łyżką. Przełożyć do foremek na babeczki i piec w temperaturze 180 stopni do suchego patyczka, około 20-30 minut. Po ostudzeniu można polać czekoladą lub polewą i posypać wiórkami koko.

zielone mufinki

Przepis zgapiony stąd:)

Smacznego!

Ciasteczka BISCOTTI z bakaliami

Kiedy mam pod ręką domowe ciasteczka świat jest zdecydowanie piękniejszy. Szczególnie kiedy przychodzi pora na kawkę 😉
Biscotti – kruche ciasteczka po włosku. Podwójnie pieczone. Ponoć można je długo przechowywać w puszce. Ponoć. Może się kiedyś komuś udało…

Można dodać do nich dowolne orzechy i suszone owoce. Najsmaczniejsze wyszły mi kiedyś z migdałami i suszonymi morelami. Dziś z pestkami dyni, rodzynkami i skórką pomarańczową.

Przepis:

Składniki:

  • 100 gram mąki razowej,
  • 120 gram mąki pszennej białej,
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
  • szczypta soli,
  • 2 jajka,
  • 1 łyżka miękkiego masła,
  • 2 łyżki miodu lub innego słodzika,
  • garść pestek dyni,
  • garść rodzynek,
  • skórka otarta z 1 cytryny,
  • ewentualnie sezam do posypania.

Wykonanie:

Do mąki z proszkiem i solą dodać ubite jajka, miękkie masło i miód. Zagnieść ciasto.  Pod koniec dodać bakalie i skórkę cytrynową. Uformować podłużny, równy, płaski bochenek (albo dwa, wtedy ciasteczka będą mniejsze) i piec 25 minut w 165 stopniach. Wyciągnąć, ostudzić i pokroić na mniej więcej centymetrowe kawałki. Poukładać na blaszce i przypiec 15 minut w 180 stopniach. W połowie czasu pieczenia można je poobracać na drugą stronę, aby się ładnie przyrumieniły z obydwu stron.

Smacznego!

Nutrigenomika, programowanie metaboliczne i wody płodowe.

Co łączy wszystkie trzy rzeczy wymienione w tytule?

Odpowiedź brzmi – Odżywianie kobiety w ciąży.

Dzisiaj chciałabym Wam napisać parę słów o tym, dlaczego tak ważne jest to, aby przyszła mama zadbała o swoją dietę.

Programowanie metaboliczne

Nasze zdrowie i sprawność metabolizmu są  programowane w pewnych krytycznych okresach życia. Krytyczne okresy, to momenty intensywnego wzrostu i rozwoju człowieka – życie płodowe i pierwsze 2-3 lata życia. W tym czasie organizm człowieka dynamicznie się rozwija i jest wrażliwy na działanie czynników środowiskowych – w tym również żywienia. Wszelkie zaburzenia , które mają miejsce w tym czasie – np. nieodpowiedni dowóz substancji odżywczych czy stres oddziałują na niego niekorzystnie. Mówi, się o tym, że raz zaprogramowany metabolizm funkcjonuje w niezmiennej postaci przez całe życie. Możemy go oczywiście korygować – odpowiednią dietą czy aktywnością fizyczną, ale nigdy nie będziemy mieli na niego aż tak silnego wpływu jak własnie w ciąży i wczesnym dzieciństwie.

Bada się to, jaki wpływ ma stan odżywienia kobiety w ciąży na jej potomstwo. Bierze się pod uwagę takie czynniki jak np. niedożywienie, otyłość, cukrzyca, zażywanie probiotyków i kwasów tłuszczowych omega-3. Już wiadomo, że na otyłość i zespół metaboliczny narażone są w szczególności dzieci matek, które w czasie ciąży spożywały dietę wysokoenergetyczną.

Nutrigenomika

Pod tym pojęciem kryje się dość nowa dziedzina nauki, która zajmuje się badaniem wpływu żywienia na nasze geny. Wow! Prawda? 😉 Otóż pokarm wpływa na geny, nie całkiem bezpośrednio, bo nie zmienimy nim sekwencji DNA, ale możemy zmienić ekspresję genów. Czyli, krótko mówiąc, jeśli pamiętacie cokolwiek z lekcji biologii, nie wpływamy na genotyp, ale na fenotyp już tak. Warto więc, już od czasu gdy dziecko pływa sobie w brzuszku mamy, podawać mu pokarmy, które przysłużą się jego zdrowiu i rozwiną potencjał zapisany w jego genach.

Piękna mama, prawda? 🙂

Wody płodowe

A propo pływania. Dziecko pływa w wodach płodowych. Naukowcy zbadali (choć nie dociekłam jeszce jak;)), że wody płodowe zmieniają smak pod wpływem tego co je kobieta w ciąży. Dziecko już w życiu płodowym uczy się ssać i połykać. Połykając wody płodowe uczy się  różnych smaków i w późniejszym życiu – np. w momencie wprowadzania pokarmów stałych do diety w łatwiejszy sposób akceptuje nowe smaki. Ważne jest więc aby mama odżywiała się zdrowo i różnorodnie, bo wtedy jest większa szansa, że dziecko również tak się będzie odżywiać.

Podsumowując – kobiety w ciąży mają ogromny wpływ na dzieciątko, które noszą pod sercem. Zdrowo się odżywiając dostarczają nie tylko niezbędnych składników, do tego aby dziecko rozwijało się prawidłowo, ale także przekazują prawidłowe schematy funkcjonowania organizmu swojemu dziecku.

Baby-led weaning, żelazo i ryzyko anemii.

egg-1460404_640
Warning: array_key_exists() expects parameter 2 to be array, null given in /home/mariaaa/domains/zdrowieodkuchni.info/public_html/wp-content/plugins/fusion-core/shortcodes/class-content-boxes.php on line 64

Jeśli stosujecie metodę Baby-led weaning bardzo ważne jest to, żeby codziennie oferować dziecku produkty bogate w żelazo.

Pokarmy stałe – od 6 miesiąca.

Zwiększone zapotrzebowanie na żelazo jest jednym z powodów, dla których w 6 miesiącu życia wprowadzamy pokarmy stałe do diety dziecka. Około 6 miesiąca bowiem zaczynają się powoli wyczerpywać zapasy żelaza, które dziecko zgromadziło podczas życia płodowego. Powinniśmy więc zwrócić uwagę na to, by produkty stałe bogate w żelazo pojawiły się w codziennym menu naszych szkrabów.

Mlekooo…

Do tej pory maluch pił tylko mleko. Czy jest w nim żelazo? Tak, ale w różnych ilościach, w zależności od tego jakie jest to mleko: mamy, krowie czy modyfikowane. Mleko mamy zawiera niewielkie ilości żelaza, natomiast jest ono bardzo łatwo przyswajalne – w 50%. Żelazo z mleka krowiego przyswaja się w 5-10%. Mleko krowie niemodyfikowane nie powinno absolutnie stanowić podstawy diety dziecka w 1 roku życia, właśnie ze względu na bardzo niską zawartość żelaza i niską jego przyswajalność. Dzieci poniżej 1 roku życia pijące wyłącznie mleko krowie mają bardzo wysokie ryzyko anemii. Do ukończenia 1 roku życia podstawą diety powinno być więc mleko mamy, lub gdy mama nie może karmić – mleko modyfikowane. Mleka modyfikowane produkowane na bazie mleka krowiego są wzbogacane w żelazo.

Baby-led weaning i ryzyko anemii.

Jedną z obaw, jakie wysuwają specjaliści od żywienia dzieci analizując metodę BLW jest niewystarczające pokrycie zapotrzebowania na żelazo. Badacze zauważyli, że dzieci karmione metodą BLW na początku jadają głównie warzywa i owoce, ponieważ są one łatwe do przygotowania w formie tzw. „finger foods” czyli paluszków/ kawałków jedzenia wielkości palca, które dziecko może łatwo uchwycić w rączkę. Warzywa i owoce są jednak produktami, które są naturalnie ubogie w żelazo. Ponadto dzieci BLW również na początku przygody z pokarmami stałymi rzadko spożywają mięso oraz specjalne kaszki wzbogacane w żelazo, ponieważ trudno przygotować je w formie łatwej do uchwycenia. A mięso i specjalne kaszki zbożowe wzbogacone w żelazo wg. ekspertów są produktami, które koniecznie powinny znajdować się w codziennej diecie niemowląt 6-12 miesięcy by ustrzec je przed anemią [1].

Osobiście jestem zwolenniczką tego, aby dieta była skomponowana z produktów naturalnych, niezależnie czy jest to dieta dorosłego, przyszłej mamy w ciąży fizjologicznej czy prawidłowo rozwijającego się niemowlęcia. Oczywiście są wyjątkowe sytuacje, gdy można wspomóc się suplementami diety, czy produktami fortyfikowanymi, ale trzeba to robić z głową. W przypadku niemowląt i żelaza główną wadą wielu specjalnych gotowych kaszek jest dodatek cukru. Cukier i inne substancje słodzące bardzo często pojawiają się w kaszkach oznaczonych jako odpowiednie od 4 czy 6 miesiąca życia. Nie powinno tak być. Oficjalne wytyczne mówią jasno – cukier nie powinien pojawiać się w diecie małych dzieci, a już na pewno nie poniżej 1 roku życia.

Dieta bogata w żelazo.

Przygotowałam dla Was małą ściągawkę, która pomoże wam zadbać o codzienną podaż żelaza w diecie malucha. Do wyboru wersja diety tradycyjnej i wegetariańskiej. Korzystajcie z naturalnych produktów spożywczych obfitujących w żelazo! Poniżej – do pobrania w formacje pdf.

 

BLW żelazo tradycyjne

BLW żelazo wege

Chcesz poczytać więcej o żelazie w diecie dzieci? Poniżej umieszczam linki do dwóch artykułów ze strony www.wegeblw.pl dla rodziców wegedzieciaków, ale mogą poczytać je również rodzice stosujące tradycyjną dietę:

Żelazo w diecie wegemalucha – trochę teorii. 

Żelazo w diecie malucha – praktyka. 

Ściągawki do pobrania:

BLW żelazo tradycyjne.pdf

BLW żelazo wege.pdf

Instrukcja obsługi: Pobierz odpowiedni plik (dieta tradycyjna lub wegetariańska) , wydrukuj, przyczep magnesem na lodówce i codziennie pamiętaj o produktach bogatych w żelazo!


[1] Morison BJ, Taylor RW, Haszard JJ, et al How different are baby-led weaning and conventional complementary feeding? A cross-sectional study of infants aged 6–8 months

Warsztaty Baby-led weaning w Ukulele. Mini-relacja.

16507069_369547373400745_216895585_n

2 lutego spotkałyśmy się z mamami, maluchami i jednym chuściochem 😉 w Ukulele Kawiarnia i Bawialnia – klimatycznym miejscu, gdzie serwują dobrą kawkę i gdzie dzieciaki mają dużo przestrzeni dla siebie.

Razem uzupełniałyśmy aktualny schemat żywienia niemowląt, który okazał się całkiem nowoczesny i ludzki 😉

Mówiłyśmy też o tym, czym różni się metoda Baby-led weaning od tradycyjnego modelu wprowadzania pokarmów stałych do diety niemowląt.  Niektóre mamy całkiem nieźle orientowały się w BLW a dzieciaki już zaczęły przygodę z jedzeniem.

 

Był czas na pytania i wymianę doświadczeń między mamami.

16443266_369547443400738_1499602929_n

16521915_369547353400747_1078750868_n

16507069_369547373400745_216895585_n

A komuś posmakowały pieczone bataty z ziołami 🙂

16441517_369547433400739_1081830776_n

 

🍓 Strony internetowe z przepisami na dania dla maluchów BLW – Ala’Antkowe BLW, Wegeblw.

🍓 Dla mamy, która pytała o książki o żywieniu wegetariańskich dzieciaków – tutaj książek tutaj KLIK. Polecam też forum rodzin wegetariańskich i wegańskich wegedzieciak.pl. 

Przepis na biszkopty, których próbowałyśmy:

Składniki:

Wykonanie:

Białka ubić na sztywną pianę. Dodawać kolejno żółtka i dalej mieszać mikserem, dodać syrop i ostatni raz wymieszać mikserem. Następnie powoli wyspać przesianą mąkę i drobno posiekane rodzynki i mieszać delikatnie łyżką, aby masa nie straciła puszystości. Nakładać ciasto łyżką na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piec ok. 10-12 minut.

Przepis pochodzi z książki Alaantkowe BLW

Turbo koktajl prawdziwego mężczyzny – fotostory

10

Dzisiaj piszę nie jako dietetyk, a jako żona męża, który zamienił coca-colę na pyszny i równie słodki koktajl, choć słodycz jego pochodzi tylko z warzyw i owoców!

Jak przygotować turbo koktajl, który jest tak gęsty i jeśli chodzi o konsystencję i wartość odżywczą, że zastąpi wam śniadanie?

Proszę bardzo:

Kupujemy warzywa na rynku: marchewka, seler, pietruszka, buraki i jabłka. W markecie kupujemy: banany,awokado, cytrynę, imbir, siemię lniane. W sklepie ze zdrową żywnością: olej rzepakowy tłoczony na zimno.
Zapasy
Zapasy
Warzywa korzeniowe szorujemy szczoteczką. Najwięcej witamin – znajduje się tuż pod skórką!
Robimy sok w sokowirówce – około 2 marchewki giganty, pietruszka, pół selera, burak, jabłko, pół cytryny, duży plaster imbiru.
Buraki podłużne – ponoć smaczniejsze niż okrągłe. Ktoś potwierdzi? 😉

 

Wychodzi ponad 1 litr soku.
Przygotowujemy większy dzbanek. Tak tak będzie tego więcej! 😉 I produkty, które będziemy miksować – zazwyczaj 1 banan, 1 awokado i kilka łyżek oleju. Dziś w zamian za awokado było siemię lniane – tak samo źródło dobrego tłuszczu.
Siemię, olej, banan…

 

Do tego wlewamy sok.

 

10
I miksujemy blenderem.

 

11
I mamy koktajl na śniadanie. Dzieci jedzą wszystkimi zmysłami 🙂

 

Kolor przepiękny, ilość – hurtowa jak na prawdziwego mężczyznę przystało. Trochę się tego męża czepiam, że za dużo wszystkiego i za słodko, że nie wiadomo, co się z tego mixu przyswoi… ale tak na prawdę zamykam już dietetyczną gębę i cieszę się, że codziennie na śniadanie mam taki WYPAS 🙂

Smacznego i na zdrowie!

Zdrowe i bezglutenowe BROWNIE z fasoli.

brownie

Przepis poznałam na spotkaniu dietetyków Zdrowo jemy, zdrowo rośniemy. Gdy zbiorą się specjaliści od żywienia, a na dodatek lubiący gotować i eksperymentować musi wyjść z tego coś pysznego i zdrowego!

brownie

BROWNIE Z FASOLI

Wykonanie tego ciasta jest banalnie proste, ciasto wychodzi puszyste i można nim zaskoczyć gości, mówiąc z czego jest wykonane dopiero po skonsumowaniu 😉

Składniki:

  • 2 puszki czerwonej fasoli,
  • 3 dojrzałe banany,
  • 6 łyżek kakao,
  • 4 jajka,
  • 4 łyżki miodu,
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia (osoby stosujące dietę bezglutenową – uwaga na dodatek mąki do proszku do pieczenia)
  • 2 łyżeczki cynamonu,
  • 4 łyżki oleju,
  • garść orzechów – włoskich, lakowych, dowolnych.
pieczemy ciasto
Miksujemy…
w piecu
… i pieczemy.

Wykonanie:

Fasolę odsączyć z zalewy, banany obrać, wszystkie składniki wrzucić do miski i zmiksować za pomocą blendera na gładką masę (około 10 minut). Wylać na dużą, kwadratową blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Piec 40-60 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Ciasta wychodzi dość sporo – na dużą blachę, więc można również przygotować je z połowy składników. Można polać polewą, a w wersji wykwintnej podać np. z ciepłym sosem wiśniowym lub malinowym.

Smacznego! 🙂

Czekolada DIY!

Mam dziś dla Was przepis mojego męża na CZEKOLADKĘ!

DIY – do it yourself, czyli taką, którą można samodzielnie przygotować w domu. Złożona jest z samych super-foods i ponoć jest afrodyzjakiem 🙂 Posłodzona jest miodem, można dodać do niej dodatki, które Wam najbardziej odpowiadają. My dodaliśmy trochę orzechów brazylijskich, ale mogą to być równie dobrze rodzynki, suszone morele, wiśnie, dowolne orzechy czy mięta. Smakuje jak dobra gorzka czekolada.

Mąż obiecał, że będzie ją robił regularnie, ja nie mam nic przeciwko, więc pewnie niedługo będzie trzeba zaopatrzyć się w foremki do czekoladek 🙂 Wybaczcie słabe foto, ale nie zdążyłam zrobić czekoladzie profesjonalnej sesji fotograficznej, a cała została zjedzona!

Składniki:

  • 4 łyżki prawdziwego kakao
  • 4 łyżki miodu
  • 1/4 szklanki orzechów
  • 50 ml nierafinowanego oleju kokosowego
  • 50 ml masła kakaowego

Wykonanie:

W garnku roztopić olej kokosowy i masło kakaowe. Zmiksować orzechy w blenderze, dodać do nich kakao i miód oraz roztopiony olej i masło. Zmiksować wszystko razem na gładką masę. Wylać czekoladkę do foremek lub innego płaskiego naczynia i wstawić do lodówki lub zamrażalki do stężenia. Gdy stężeje można wyjąć z foremek lub dużej formy i pokroić w kostkę.

Smacznego!

Najprostszy koktajl owocowy

Jak się czujecie po świętach? Przejedzeni kapustą i grzybami? 😉 My trochę tak. Dobrze wrócić do normalnych obiadów i drugich śniadań trochę bardziej pożywnych niż kawa + sernik i makowiec.

Dziś kręciliśmy koktajl owocowy. Trochę słonecznych owoców prosto z działki dziadka Janka, zamrożonych na zimę.

Składniki na 3 porcje, 2 duże i 1 małą:

  • 2 szklanki maślanki,
  • 2 banany,
  • garść czarnej porzeczki lub innych owoców.

koktajl

Smacznego! 🙂